
Czym jest życie? Kim jest człowiek? Czym jest dobro, czym zło? To pytania zadawane przez Rafała Wojasińskiego, który w swojej twórczości prowadzi nieustanny, osadzony w aksjologicznej perspektywie, dialog z czytelnikiem. W swojej najnowszej książce pisarz reinterpretuje literackie postaci i motywy. Jeden z bohaterów „Ludzi czerwonego słońca”, który zwozi mleko do spółdzielni, dla wiejskiej społeczności jest postacią emblematyczną, trochę myślicielem, trochę sumieniem wspólnoty (mleczarz z „Dziejów Tewji Mleczarza” Szolema Alejchema). Jego brat, morderca matki, budzi lęk wśród mieszkańców, prowokuje pytania na temat winy i kary (mit o Orestesie).
Najważniejsze są jednak nierozerwalnie splecione miłość (pożądanie) i śmierć (w punkcie kulminacyjnym prezentowanych zdarzeń napięcie sięga zbrodni). Jedną z możliwych interpretacji tej niewielkich rozmiarów opowieści jest więc tryumf żarłocznego życia domagającego się daniny. Życie w takim ujęciu staje się zatem siłą nieustannie czegoś „chcącą”, niedającą wytchnienia przed i tak nieuchronną śmiercią.
Akcja toczy się poza konkretnym czasem i miejscem. Wieś, jak wszystkie inne, czas bez wyraźnego wskazania, choć jest to na pewno okres po 1945 roku, ściślej klimat lat sześćdziesiątych, chociaż niektóre ze szczegółów mogą dziać się około 2000 roku. Bez wątpienia jednak jest to rzeczywistość sprzed rewolucji cyfrowej. I zapewne jest to celowy zabieg, ponieważ w całej twórczości Rafała Wojasińskiego wyczuwalna jest tęsknota za prostotą życia, choćby paleniem w piecu, skromnym jedzeniem (chleb, jajka, kartofle, mleko), bliskością ze światem natury, z ziemią i zwierzętami. Niedookreśloność czasu i miejsca prowadzą do mitycznego uniwersum, w którym jak w krzywym zwierciadle zaciera się granica zdarzeń – teraźniejszości z przeszłością, dobra ze złem. Trochę ten klimat przypomina absurdalny świat z „Okręgu Sinistra” Ádáma Bodora.
W tekście dominują dialogi – wartkie i rytmiczne, oparte na krótkiej frazie. To nie przypadek, Rafał Wojasiński jest dramatopisarzem, autorem scenariuszy słuchowisk radiowych. Pisarz po raz kolejny potwierdza swoją wiarygodność w przekładaniu codziennych rozmów na wysokiej próby literacką formę.
Na koniec trzeba wspomnieć o obrazach Franciszka Maśluszczaka, które stanowią bardzo ważny element wpływający na odbiór tekstu Wojasińskiego (rzecz podobnie można ująć w odwrotnym porządku). Malarstwo Maśluszczaka ma bowiem wartość autonomiczną i metaforyczną. Jest niekiedy groteskowe, ale bez cienia szyderstwa i ironii, czuć w nim uważną, dobrotliwą obserwację ludzkiej natury, podobnie zresztą jak w utworach Wojasińskiego.










