Niedziela, 24 maja 2026
WydawcaMiejska Biblioteka Publiczna
AutorLidia Sadkowska-Mokkas
RecenzentTomasz Zbigniew Zapert
Miejsce publikacjiLeszno
Rok publikacji2026
Liczba stron654
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 4/2026

Drugiego września minie pół wieku od śmierci Stanisława Grochowiaka, autora za życia otoczonego uznaniem i popularnością, a dziś zapomnianego. Zatem dobrze się stało, że renomowana biografka (przypomnijmy książki: „Warszawa skamandrytów”, „Konwicki. Cudzoziemiec tranzytowy”, „Dygat Pan” oraz „Słowa w ogniu. Literaci w Warszawie 1939–45”) odkurza emblematyczną personę generacji „Współczesności”.

Skądinąd na łamach pisma, którego tytuł określił znaczące w dziejach polskiego piśmiennictwa pokolenie, Grochowiak publikował. A nawet nim kierował. Współpracował też z innymi periodykami: „Wrocławskim Tygodnikiem Katolickim”, „Poezją” oraz „Miesięcznikiem Literackim”. Ale dziennikarstwo stanowiło jedynie margines jego działalności. Przede wszystkim zajmował się literaturą. Zaczynał od poezji, potem przyszła pora na prozę, dramaturgię, scenopisarstwo… Także teksty piosenek, do czego nakłonił go kolega po piórze (i kieliszku) Ireneusz Iredyński. „Staszek bardzo chciał napisać popularną piosenkę. Kto wie, może dlatego, że tak bardzo mu zależało, nie odniósł w tej dziedzinie sukcesów” – konstatował Ernest Bryll.

Niemniej spektakularnych osiągnięć Grochowiakowi nie brakowało. Tomy poetyckie „Ballada rycerska”, „Menuet z pogrzebaczem” czy „Agresty” skutkowały hałaśliwymi sporami oraz polemikami (takie to było czasy!). Sztuka „Chłopcy” święciła triumfy (polecam ekranizację Ryszarda Bera oraz inscenizację Teatru TVP w reżyserii Roberta Glińskiego).

Grochowiak wykazywał negatywny stosunek do komunizmu, lecz nie werbalizowało się to w jego pisarstwie, chociaż cień politycznej poprawności rzuca na nią jednak poemat o Salvadorze Allende oraz powieść „Karabiny”, krytykująca antykomunistyczną partyzantkę. Czyżby była to danina dla władzy ludowej za kawalerkę przydzieloną z puli ministra Józefa Tejchmy?

Autorka bogato ilustrowanej książki pieczołowicie wędruje egzystencjalnym szlakiem opisanego, nierzadko odkrywając nieznane epizody, względnie wyjaśniając sekrety. Wnikliwie ukazuje zarówno kulisy jego twórczości, jak i vie privée. Skądinąd mocno skomplikowane. Detalicznie przedstawia również walkę bohatera z alkoholowym nałogiem. Bezskuteczną.

„Wkrótce odejdę w dalekie strony, jak sucha trawa, zwiędły liść rzucony…” – mówił, złożony postępującą chorobą. Zresztą przeczucie przedwczesnej śmierci (42 lata!) towarzyszyło mu od dawna. Dowodem strofy wiersza pt. „Menuet”:

He, he trumienko, gdzieś jest cmentarzyk,
Gdzie przykucniemy z wielką ochotą,
Żeby przykryci spierzchłą kapotą
Bardzo intymnie sobie pogwarzyć.
Mysz nas nawiedzi, przyfrunie sowa,
Szakal przyczłapie z obwisłą szczęką,
Kornik zacyka do drzwi tak cienko,
Jakby żałował czegoś, trumienko,
Jakby żałował…

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ