Wtorek, 1 lipca 2025
WydawcaRebis
AutorRichard Bach
TłumaczenieRadosław Zubek
RecenzentMirosława Łomnicka
Miejsce publikacjiPoznań
Rok publikacji2025
Liczba stron132
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 6/2025

To książka napisana ponad pół wieku temu. Wywarła wtedy ogromne wrażenie na czytelnikach i osiągnęła wielki sukces sprzedażowy. Rebis zdecydował się ją wydać powtórnie, 55 lat po premierze. Ciekawe czy książka zachowała swój charakter i czy się nie zestarzała? Sprawdziłam. W Rebisie została zakwalifikowana do działu „nauki humanistyczne”, do podrozdziału „Wodnik”. Chyba chodzi o Erę Wodnika… Według prognostów Ery Wodnika, za 20 lat nie będzie śladu po świecie, który znamy dziś. „Mewa” ze swoim przesłaniem i treścią wpisuje się w ten dekadencki nastrój, jednocześnie po buddyjsku daje wskazówki przyszłych paradygmatów.

Książka jest starannie wydana, bogato ilustrowana znakomitymi zdjęciami profesjonalnego fotografa. Przyznam, że to zdjęcia zachęciły mnie do sięgnięcia po nią. Zdjęcia mew w locie, głównie nad pięknym morzem, artystycznie doskonałe, wydają się spełniać walor ponadczasowości. Czy taka jest też lektura historii o mewie zwanej Jonathan Livingstone Seagull? Czytanie książki jest przyjemne nie tylko dlatego, że jest napisana w prosty sposób. Prostota w bajkach jest wręcz konieczna, a to jest prawdziwie filozoficzna bajka, dlatego przekaz, który jej w latach siedemdziesiątych przypisano, jest nadal czytelny. Historia jest krótka: mewa o imieniu Jonathan Livingstone Seagull chce latać doskonale, a nie tylko w stadzie polować na ryby i zapełniać brzuch. Chce czegoś więcej. W tym celu całymi dniami intensywnie ćwiczy. Okazuje się, że ze swoimi marzeniami o doskonałym locie wykracza poza reguły stada i zostaje z niego wykluczona. Dalej nie opowiem, bo warto przeczytać samodzielnie, ale dla zachęty dodam, że nasza bohaterka mewa, a dokładniej bohater Jonathan, mierzy się też z zagadnieniami transcendentalnymi i filozoficznymi. I tu robi się ciekawie. Bo sukces to nie tylko bezustanny trening, ale też i wiara w niego. Wiara czyni cuda, a jak wiara, to i jej rytuały, które ją zabijają. Bach pisze o tym ciekawie, wprost i przekonująco.

Moda na samorozwój już od jakiegoś czasu trwa, chyba na dobre zaczęła się u nas wraz z transformacją ustrojową i pojawieniem się amerykańskiej literatury na ten temat. Moda trwa, pojawiają się w niej nowe kierunki, np. moda na turbo-rozwój. Czy rozważania mew brzmią dziś odkrywczo? Niektórzy zapewne nie potrzebują bajeczek na te oczywiste tematy, inni zaś są ciągle ich spragnieni. Nieustannie chcą, żeby im powtarzać, motywować, uskrzydlać! Dlatego lektura „Mewy” może okazać się wciąż aktualna i inspirująca dla wielu czytelników. Tak, inspirująca, to słowo w kontekście książki Richarda Bacha musi paść! Bo przecież dyskusja nad granicami wolnej woli, własnych możliwości, czy odrzucania krępujących zakazów nigdy się nie kończy. A ciekawostką niech pozostanie fakt, że autor twierdzi, że jest potomkiem Jana Sebastiana Bacha w prostej linii!

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ