
Aleksander Fiut, znany badacz literatury współczesnej i wybitny znawca twórczości Czesława Miłosza, w książce „Moi poeci” podejmuje temat bliski, niemal osobisty: opowiada o sześciu twórcach związanych z nurtem Nowej Fali – Stanisławie Barańczaku, Ryszardzie Krynickim, Julianie Kornhauserze, Jerzym Kronholdzie, Wicie Jaworskim i Adamie Zagajewskim. Sam tytuł sugeruje, że nie chodzi o obiektywną panoramę pokoleniową, lecz o portrety „własne”, zbudowane z pamięci, lektury i przyjaźni.
Fiut zdejmuje płaszcz profesora i pisze w sposób klarowny i przystępny. Nie mamy do czynienia z hermetycznym traktatem literaturoznawczym, lecz raczej z esejami – skrzyżowaniem pogawędki popularnonaukowej z osobistym wspomnieniem. Autor sprawnie łączy fragmenty interpretacji z anegdotami czy drobnymi scenami, które przybliżają realia lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, a zarazem pozwalają lepiej uchwycić atmosferę środowiska twórczego. Dzięki temu książkę czyta się nie tylko jako zapis krytyczny, ale i jako dokument epoki.
Widać w niej szacunek i czułość wobec poetów, którym Fiut zawdzięcza inspiracje intelektualne i towarzyskie. Nie unika trudniejszych tematów, wskazuje na napięcia w ówczesnym życiu literackim. Dominuje raczej perspektywa uważnego słuchacza i przyjaciela.
Nijak nie można zarzucić książce pobieżności – czy to ze strony biograficznej, czy analizy poetyckiej, gdyż przyjęta konwencja takiego „twistu” dwóch dziedzin z góry wskazuje, że temat do głębszych refleksji jest naszkicowany, a nie wyczerpany. Fiut wskazuje symptomatyczne postawy, konteksty, techniki warsztatu i wewnętrzne mechanizmy nowofalowej poetyki. Wybór bohaterów, ograniczony do środowiska Nowej Fali, pokazuje relacje między jej członkami, bez konfrontacji z innymi nurtami literatury polskiej czy światowej.
Nie sposób nie zauważyć, że osobisty ton książki jest jednocześnie jej atutem i ograniczeniem. Z jednej strony – dzięki autobiograficznym akcentom otrzymujemy obraz szczery i żywy, z drugiej – czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że eseje są pisane „dla swoich”, z myślą o czytelnikach dobrze osadzonych w tym środowisku. Dla kogoś z zewnątrz część aluzji czy odniesień może pozostać nie do końca czytelna.
„Moi poeci” to książka wartościowa i potrzebna. Nie jest to ani wyłącznie praca naukowa, ani tylko osobiste wspomnienie – raczej próba połączenia obu perspektyw. Dla miłośników literatury współczesnej i tych, którzy chcą lepiej zrozumieć Nową Falę, będzie to lektura cenna, choć podana w uproszczeniu.
Fiut pokazuje swoich poetów z życzliwością i uważnością, a jednocześnie pozostawia przestrzeń do samodzielnych odkryć. To książka, którą najlepiej czytać bez oczekiwania pełnej syntezy, a raczej jako zaproszenie do dialogu – spokojne, uczciwe, szczere, ale i bardzo cenne.













