
Jest 1967 rok, przedwiośnie. Z portu w Gdyni wypływa statek „Morzeca” w podróż, która odmieni życie jej pasażerek i załogi. Na pokład wsiada śpiewaczka operowa Gustawa Starewicz, ten rejs ma być dla niej szansą na nowe otwarcie w karierze, którą zdusiły reżimowe władze. To podróż wysokiego ryzyka, co nie pomaga jej w odnalezieniu się w towarzystwie. Razem z nią płyną małżeństwa, co jedno, to ciekawsze. Oto minister kultury, któremu wydaje się, że o wszystkim decyduje, i jego żona, utopiona w luksusach. Oto konsul, zgorzkniały pragmatyk, i jego sprytna żona, która zabrała ze sobą w podróż histeryczną siostrę i jej męża egocentryka. Jest też para, która nie sformalizowała jeszcze swojego związku, wybitny muzyk i jego piękna utalentowana muza. Statek odbija od brzegu, nadchodzi sztorm i dzielna „Morzeca” zamienia się w pułapkę. Spotkania po latach, zawiedzione nadzieje i ogromne ambicje doprowadzają do trudnych konfrontacji, w tym też tej ostatecznej.
Można czytać tę powieść jako kryminał, w którym sprawca jest na pokładzie (tzw. locked-room mistery) – jest i klaustrofobiczna sceneria, i konwencjonalne rozmowy zawierające wskazówki do rozwiązania zagadki kryminalnej, i zacieranie tropów. To też powieść o Bałtyku, który jest tu pełnoprawnym bohaterem, a jego żywioł inspiruje, tumani, ośmiela.
Tytułowa „morzeca” to stare piękne kaszubskie słowo określające syrenę, a jej głos jest słyszalny w powieści. Syreny szemrzą, wołają, opowiadają przejmujące legendy, przypominają o świecie pod powierzchnią wody, pięknym i zagadkowym. Można też odnaleźć w „Morzecy” opowieść o drodze pomiędzy tym, co nam się wydaje, że pragniemy z całych sił, a tym, co przypłynie do nas, jeśli tylko przestaniemy się kurczowo trzymać tego, co znane. Opowieść o tym, jak odżałować to, co niespełnione, oczyścić się w wodach Bałtyku z tego, co stare, i sięgnąć po nowe życie.
Autorka, wnuczka śpiewaczki operowej Niny Stano, żeglarka i kulturoznawczyni, łączy w tej powieści historię rodzinną, zachwyt życiem na wodzie i pod wodą, czujne oko obserwatorki i legendy o Bałtyku, o których zapomnieliśmy. Przeplata zabawne z gorzkim, pompatyczne z dramatycznym – jak to w operze – i pokazuje bohaterki, których los w równej mierze zależy od trudnych czasów, w których żyją, co od nich samych.
Powieść Sylwii Stano wydała oficyna Ferment, nowe wydawnictwo na polskim rynku, które z założenia nie chce być fabryką topek w Empiku, oferuje za to pięknie wydane książki, które zostają z nami na długo. Polecam Państwa uwadze!













