
„Co to właściwie znaczy być trudnym? Czy to pragnienie doskonałości we wszystkim, co robię?” – pyta retorycznie autorka i bohaterka tej autobiografii. I od razu odpowiada, proponując nam lekturę… blisko 1000 stron, małą czcionką! Bo legendarna gwiazda, obecna w showbiznesie od 65 lat, także i tym razem postanowiła być doskonała i perfekcyjnie opowiedzieć nam tyleż o sobie, co o wszystkim, czym i w jaki sposób się zajmowała.
Detaliczna szczegółowość książki może być dla niektórych czytelników, zwłaszcza tych, którzy poszukują plotek, „smaczków” i pikantnych anegdot, wyzwaniem. Jednak ci, którzy chcą się dowiedzieć, na czym polega praca artysty – od myślenia o piosence, roli teatralnej, filmowej i reżyserii, którą Barbra zajęła się na początku lat osiemdziesiątych, po skończone dzieło – dostają rzecz nie do przecenienia. Z pierwszej ręki!
Słynne piosenki, zwłaszcza te musicalowe, rozłożone są niemal wers po wersie na wszystko, co ich dotyczy: od sensu słów (samego Sondheima prosiła o ich zmianę!) po miejsce, w którym należy wziąć oddech lub zaśpiewać coś wbrew linii melodycznej. Cóż za kapitalny niemal podręcznik dla aspirujących artystów! Podobnie rzecz ma się z występami scenicznymi i filmowymi: co, gdzie, jak, dlaczego, a może by inaczej? – oto kwestie, jakimi Barbra od młodości zasypywała największych reżyserów, oczywiście najczęściej ku ich utrapieniu, a wszystko to przekuła potem na własny użytek, stając się wyjątkowo czułą, profesjonalną reżyserką.
Barbra prowadzi nas chronologicznie od urodzin na Brooklynie, przedwczesnej straty ojca, która tak bardzo zaważyła na jej osobowości, i wychowania przez zimną matkę, niewiedzącą, co znaczy przytulić czy pochwalić. Tym, co następuje potem, jesteśmy zdumieni: oto nastolatka marzy o zostaniu aktorką, a już w wieku dwudziestu dwóch lat ma tyle pieniędzy, że kupuje rysunki Klimta! Streisand bowiem niemal nie terminowała, nie doświadczyła biedy i zwątpienia w sens tego, co chce robić. Prawie od razu dostała rolę na Broadwayu i wszystkie sławy, które oglądała dopiero co na kinowym ekranie, przychodziły, by ją oklaskiwać i komplementować! Za swój filmowy debiut – rola Fanny Brice w „Funny Lady” – dostała Oscara!
Poznajemy kulisy powstawania albumów płytowych, koncertów (z powodu tremy miała… 27 lat przerwy!) i filmów, m.in. „Tacy byliśmy” z piękną opowieścią o współpracy z Robertem Redfordem. Nic dziwnego, że to ją poproszono o wspomnienie zmarłego artysty podczas ostatniej ceremonii rozdania Oscarów… Streisand opowiada też dzieje swoich związków z mężczyznami (romans z legendarnym premierem Kanady Pierre’em Trudeau), sympatii politycznych (przyjaźń z Clintonami) i szczodrego serca, które kazało jej wydać miliony na cele charytatywne, od wsparcia chorych na AIDS i raka po niepełnosprawne dzieci.
Ale te setki stron można też czytać inaczej, współcześniej, bo jest to też wielka opowieść o życiu utalentowanej kobiety w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Idealnie ilustruje to książka w książce, czyli opowieść o powstaniu filmu „Yentl”. Jak wiadomo, jest to luźna ekranizacja opowiadania Singera o żydowskiej, jak Barbra, dziewczynie, która przebrała się za chłopaka, by uczyć się w szkole dostępnej tylko dla mężczyzn. I zarazem jest to historia, którą Barbra wyreżyserowała w czasie, gdy kobiet reżyserek było jak na lekarstwo, spotykając się z kpinami, niezrozumieniem, przysłowiowym poklepywaniem po pleckach przez aktorów i oczywiście nie otrzymała nominacji do Oscara, choć w innych kategoriach film ją dostał. Mimo to nakręciła potem kilka innych, by wspomnieć niezapomnianego „Księcia przypływów”.
„Myślę, że naprawdę jestem jedną z najszczęśliwszych osób na ziemi” – kończy swe wspomnienia i trudno w to nie uwierzyć.











