
Poprzednie trzy części tetralogii pisarki, uprawiającej rzemiosło literackie od niezbyt dawna (jest dubeltową – polonistyka i anglistyka – absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego, szereg lat spędziła w Australii, zajmuje się pedagogiką, translacją oraz dziennikarstwem), gruntownie dyskontowały rzetelnie udokumentowaną historię. Tudzież opisywały, różnymi oczami, współczesność. Tym razem autorka popuszcza wodze fantazji.
Bez wątpienia rozkwit techniki wpływa także na stosunki (excusez le mot!) damsko-męskie, częstokroć je deformując. Wszelako miłość krystaliczna, istniejąca od początków ludzkości, okazuje się impregnowana na technologię. Z jednej strony znacząco ułatwiającą egzystencję, ale z drugiej nierzadko przesłaniającą życie wewnętrzne. Tak odczytałem sens tej oryginalnej i zajmującej prozy. Przenoszącej czytelników do czwartego tysiąclecia naszej ery. Ukazanego malowniczo, błyskotliwie i kusząco. Pośród mieszkańców ziemskiego globu ciągle funkcjonuje jedynie płeć żeńska i męska (w domyśle ideologia gender i LGTBQ okazały się zwyrodnieniami).
Narracja zdecydowanie akcentuje zarazem potrzebę kultywowania duchowości. Elementu wyróżniającego ludzki gatunek spośród istot zamieszkujących naszą planetę.
W tej skłaniającej do zadumy lektury wyraźnie rezonują echa literackiej klasyki science fiction. Autorstwa: Herberta George’a Wellsa, Philipa K. Dicka, Raya Bradbury’ego, Isaaca Asimova, Franka Herberta, Ursuli K. Le Guin, a z krajowego podwórka: Stanisława Lema, Janusza Zajdla, Rafała A. Ziemkiewicza, Marka Oramusa, Jacka Piekary czy Piotra Goćka.
Tom wieńczy cykl zatytułowany „Cztery milenia kobiety i mężczyzny”. Zapewne nie tylko niżej podpisanego zastanawia, jaka tematyka wypełni teraz projekty pisarskie Elżbiety Abłamowicz?
[buybox-widget category=”book” ean=”9788372228208″/]













