
Julia M. Maj w swojej książce przedstawia historię małżeństwa, które na pierwszy rzut oka mogłoby wydawać się zwyczajne – ot, dwoje ludzi wiedzie wspólne życie i nagle jedno z nich umiera. Jednak pod powierzchnią tej opowieści kryje się znacznie więcej: rozczarowanie, niespełnione marzenia i ciężar podjętych decyzji.
Fabuła koncentruje się wokół kobiety w średnim wieku, która traci męża, ale jego duch nie odchodzi w spokoju. Pozostaje przy niej, niejako uwięziony między światami, zmuszony obserwować rzeczywistość, której wcześniej nie dostrzegał – swoje własne życie z perspektywy tych, którzy go znali. To właśnie w tej sytuacji duch męża, a wraz z nim czytelnik, dowiaduje się, jak postrzegali go inni ludzie. Stopniowo wyłania się obraz człowieka nieprzyjemnego, egoistycznego, a nawet toksycznego.
Historia małżeństwa jest pełna goryczy: nie była to wielka miłość, lecz raczej próba ratowania pozorów, spełniania społecznych oczekiwań. Ona gorzko przyznaje: „Nie kochałam go, wyszłam za niego, bo mi kazali. Chciałam być odpowiedzialna”. To wyznanie jest kluczem do zrozumienia emocjonalnego chłodu, który przez lata panował w ich relacji.
Narracja prowadzona jest z perspektywy osoby zmarłej, co nadaje książce też ironiczny ton. Zmarły mąż, niejako „uwięziony” w świecie żywych, ma szansę po raz pierwszy usłyszeć, co ludzie naprawdę o nim myślą.
Książka Julii M. Maj o intrygującym tytule to poruszające, miejscami groteskowe, a miejscami bardzo smutne studium nieudanego życia i nieudanej miłości. Znakomity debiut, czekam na kolejne historie, które wyłonią się spod klawiatury autorki.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788368227444″/]










