
Tematem „Obiecaj, że będziesz pić kawę o poranku” jest kruchość ludzkiego losu w zetknięciu z nagłą chorobą. Przenikają się tu historie dwóch małżeństw, z których każde musi stawić czoła ostateczności. Dwójka głównych bohaterów spotyka się bowiem w zakładzie opiekuńczo-leczniczym: Małgorzata ma męża po udarze, Adam – żonę zmagającą się z postępującą chorobą onkologiczną. Ich spotkania przeradzają się w opowiadaną wstecz historię miłości każdego z nich. Snują ją swoim życiowym partnerom, czuwając przy ich łóżkach, sobie nawzajem, i wreszcie sobie samym.
Adam i Małgorzata zawierają ze sobą pakt, mający na celu zaklęcie rzeczywistości i odczarowanie smutku, odegnanie nieuchronnego poprzez realizowanie kolejnych wyzwań, mających na celu mierzenie się z bólem, co stopniowo ich do siebie zbliża. Niestety już od pierwszych stron konstrukcja książki jest przewidywalna, a finał wiadomy. Tym, co mnie ogromnie znużyło, była żelazna konsekwencja w budowaniu paralelizmów, przycięcie dwóch różnych historii do jednego wzorca narracyjnego. Zupełnie jakby to była ta sama historia, tylko w dwóch odsłonach.
Zakończenie jest nieprzyzwoicie hollywoodzkie i lustrzane. Naprawdę doceniłabym, gdyby ta narracja, tak konsekwentnie podobna do siebie w dwóch jej odsłonach, nareszcie czymś zaskoczyła czytelnika, albo chociaż zdała się na jego inteligencję. Nawet kaliber tematyczny powieści, czyli godzenie się z odchodzeniem ukochanych osób, nie przekonuje mnie do tego, by zarekomendować tę powieść czytelnikom, chyba że ktoś lubi sytuacje do bólu przewidywalne.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788381326803″/]










