
Nasza edukacja historyczna koncentruje się głównie na historii Polski, co jest zrozumiałe, a także na historii najważniejszych państw naszego świata. A ten nasz świat obejmuje największe kraje europejskie: Niemcy, Francję, Anglię jako Wielką Brytanię, a w dalszej kolejności Włochy i Hiszpanię z Portugalią. I oczywiście Rosję, a z drugiej strony globu – Stany Zjednoczone. Wiedza o innych obszarach, przecież ogromnych, nie jest powszechna.
Bardzo nam to ukazuje autorka wspaniałej historii ludów, o których we współczesnym świecie już nie pamiętamy, a przecież Orda, czyli zachodnia część imperium mongolskiego, „przez niemal trzysta lat była siłą napędową globalnego rozwoju”, a „w XIII i XIV wieku odgrywała kluczową rolę w ekspansji gospodarczej Eurazji”. Orda „tworzyła olbrzymią koczowniczą konfederację zrodzoną z ekspansji Mongołów w XIII wieku; mocarstwo konnych wojowników na tyle potężne, że niemal trzy stulecia rządziło obszarem właściwie tożsamym z dzisiejszą Rosją”.
Coś o potędze Ordy pamiętamy po lekturze Sienkiewiczowskiej „Trylogii”, ale o jej znaczeniu politycznym i gospodarczym niewiele wiemy. I dlatego praca francuskiej historyczki o międzynarodowej renomie jest tak potrzebna, abyśmy rozszerzyli nasze horyzonty historyczne. Historia ludów mongolskich jest tak bardzo złożona, a relacje między ich odłamami tak trudne do ogarnięcia, że aż się prosi, aby zasugerować co najmniej dwukrotną lekturę tej dla większości czytelników odkrywczej książki. Dlatego bardzo jest uzasadniona przytoczona przez wydawcę opinia Anthony’ego Pagdena, profesora nauk politycznych i historii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, że „książka Marie Favereau zmienia sposób, w jaki rozumiemy historię świata”.
Oczywiście pamiętamy o tatarskim łuczniku, który strzelił do trębacza na wieży kościoła Mariackiego w Krakowie i na tę pamiątkę urywa się najsłynniejszy w Polsce hejnał, o czym autorka milczy, bo zapewne była to wymyślona po latach legenda, a o bitwie pod Legnicą w 1241 roku i śmierci ks. Henryka II Pobożnego jest tylko wzmianka, co ukazuje, że sprawy polskie mają niewielkie znaczenie w historii Ordy.
Dodajmy jeszcze, że tłumaczenie tej pracy wymagało szczególnego kunsztu i ogromnej wiedzy, jak też jej redakcja, bo należało ogarnąć „mnogość języków materiałów źródłowych, z których autorka czerpała swoją wiedzę”, a były to: mongolski, perski, arabski, rosyjski, chiński i języki turkijskie! Trzeba koniecznie o tym pamiętać, doceniając pracę tłumacza, redaktorów i wydawcy.













