Poniedziałek, 12 sierpnia 2013
WydawcaJirafa Roja
AutorEda Ostrowska
RecenzentJanusz Drzewucki
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2013
Liczba stron152


Eda Ostrowska to przede wszystkim poetka, od
lat związana z miesięcznikiem „Twórczość”, autorka
czternastu, dobrze ocenianych przez krytykę literacką,
zbiorów wierszy, tymczasem „Oto stoję
w deszczu ciała” to – zapewne ku zaskoczeniu wielu
wielbicieli jej talentu – utwór prozatorski. Tyle tylko,
że to nie nowość, lecz wznowienie utworu sprzed
równo trzydziestu lat. Przypomnijmy, Ostrowska
zadebiutowała w 1981 roku tomem wierszy i listów
„Ludzie, symbole i chore kwiaty” ogłoszonym przez
Wydawnictwo Lubelskie, zaś w 1983 roku nakładem Iskier wydała powieść
„Oto stoję w deszczu ciała”. Dopiero potem przyszły takie tomy,
jak: „Psalmy”, „Krew proroków (na twoich rękach)”, „Nie znałam Chrysta”,
„Baranek zabity” oraz opublikowany rok temu poemat „Echolalie”.

Co istotne, dzisiejsze wydanie książki sprzed trzech dekad, to bynajmniej
nie mechaniczne wznowienie. Tekst utworu został przez autorkę
przeredagowany i poprawiony, a ponadto opatrzony wstępem
Kazimierza Bolesława Malinowskiego, w którym zostało powiedziane
o Ostrowskiej to, co powiedziane być powinno, że jest postacią charyzmatyczną, o czym za każdym razem mogą przekonać się uczestnicy
jej spotkań autorskich, późnym dzieckiem epoki Edwarda Stachury,
polskiego pokolenia dzieci-kwiatów. Tekst „Oto stoję w deszczu ciała”
z podtytułem „dziennik studentki”, nota bene zadedykowany „śp.
Doktor Ewie Kopacz”, składa się z dwu części.

Kanwą tej książki napisanej częściowo w formie dziennika są wydarzenia
z lat 1979-1981 w Lublinie, gdzie Eda Ostrowska studiowała bibliotekoznawstwo
na UMCS, ale życie wewnętrzne znerwicowanej autorki
to jedno, zaś równie znerwicowane życie społeczne, płynące obok
niej, to drugie. Siłą tego utworu jest język, bezpośredni, konwersacyjny,
potoczny, łamiący wszelkie reguły polszczyzny pisanej. To autentyczna
mowa żywa, którą posługuje się nie tylko sama autorka, ale której używają
z równie wielką swobodą ludzie, między którymi autorka się obraca,
przypadkiem lub nie przypadkiem. To tekst niezwykle dynamiczny
i sugestywny w sensie artystycznym, tekst o wchodzeniu w dorosłość,
o dojrzewaniu do samodzielnego życia, na własną odpowiedzialność.

Najlepsze strony tej opowieści to te, na których wrażliwa młoda
dziewczyna zaczyna sobie zdawać sprawę z tego kim jest i kim chce być,
czym chce się zajmować, w jaki sposób chce kształtować swoją egzystencję,
własną biografię. Oczywiście, jest to w dużej mierze proza autotematyczna.
Uwaga autorki skupiona jest przede wszystkim na sobie
samej, ale przecież nie wyłącznie na sobie samej. Niejako mimochodem
opowiada ona o tym, co rozgrywa się w świecie zewnętrznym, przed
którym nie ma ucieczki. I opowiada o tym z wielką przenikliwością.

Trzydzieści lat temu proza „Oto stoję w deszczu ciała” przeszła, jak
się wydaje, niezauważona i niedoceniona, potem pozostawała w cieniu
stricte poetyckich dokonań jej autorki. Mam nadzieję, że dzisiaj warto
wczytać się w tę opowieść uważnie i warto odczytać ją na nowo,
zwracając uwagę na nowoczesny, ekspresyjny język narracji – to po
pierwsze, a po drugie – na uniwersalne, ponadczasowe przesłanie, jakie
wyszło spod pióra podówczas zaledwie dwudziestoletniej pisarki.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ