
Okazuje się, że wydawnictwo Iskry coraz chętniej zwraca się ku współczesności i politycznym klimatom. Zatem nie ma się co dziwić, że temat dymisji dyrektora Muzeum Historii Polski spotkał się w wydawnictwie z zainteresowaniem. Choć wywiady rzeki nie są zbyt atrakcyjnym gatunkiem literackim, to ten zapis wywiadu dziennikarza historyka Piotra Zaremby z Robertem Kostro, muzealnikiem i historykiem, czyta się z uwagą. We wstępie autorzy wyjaśniają, że pierwszą intencją rozmówców było zaprezentowanie książki czytelnikom w momencie otwarcia Muzeum Historii Polski i to z tej okazji została przeprowadzona zasadnicza część rozmowy. Los okazał się nieprzewidywalny i wydano książkę w innych okolicznościach, w innym czasie, z innym przesłaniem. Zamiast fety – stypa. Mnie do lektury skłoniła ciekawość i szybko zaczęłam porównywać zwolnienie dyrektora Kostro z odwołaniem prof. Pawła Machcewicza ze stanowiska dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, w kwietniu 2017 roku. Tymczasem na początku wywiadu rozmówcy zastrzegają, że oba przypadki, choć wiążą się z dużymi reperkusjami medialnymi, w żadnym razie nie są podobne i nie zalecają takich porównań. Szkoda, bo wydaje się, że można jednak znaleźć wspólne tropy. Sam bohater mówi o politycznym backgroundzie swojego zwolnienia, nie unika politycznych ocen, ale nie zdradza swoich emocji.
Został odwołany ze stanowiska po prawie dwudziestu latach dyrektorowania Muzeum Historii Polski in statu nascendi. I owo zwolnienie staje się motywem przewodnim całej rozmowy. Książka rozpoczyna się listem protestacyjnym podpisanym przez znanych intelektualistów, zwracających się z apelem do premiera Donalda Tuska o przywrócenie Roberta Kostro na stanowisko dyrektora, kolejny przytoczony list adresowany jest do ówczesnej ministry kultury Hanny Wróblewskiej, która pomimo protestów środowiska wręczyła Robertowi Kostro zwolnienie. Warto się z tą książką zapoznać, by wyrobić sobie zdanie, czy decyzja władz była słuszna, czy nie padł ofiarą politycznych czystek personalnych. W trakcie rozmowy udaje się Robertowi Kostro w ciekawy sposób przedstawić kształtowanie się jego poglądów. Lata, gdy wkraczał intensywnie w życie zawodowe, były czasami przeróżnych metamorfoz politycznych. Dziś wielu polityków jest po innych stronach niż wtedy. To pokazuje, jakim tyglem były lata kształtowania się naszego systemu partyjnego.
Lata dziewięćdziesiąte, a szczególnie ich końcówkę, Kostro widzi jako odwrócenie się od historii. Rozpoczyna się wówczas spór o rozliczenia z komunizmem i emocje obywateli były zogniskowane wokół spraw bieżących. Jak twierdzi Robert Kostro, właśnie w tym klimacie podsunął władzy pomysł zbudowania Muzeum Historii Polski z prawdziwego zdarzenia. Przyglądał się powstaniu wspaniałych inicjatyw wystawienniczych, jak np. Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie czy Muzeum Historii Niemiec w Berlinie. Argumentując potrzebę prowadzenia polityki historycznej, wspomina o Muzeum Indian Amerykańskich, które opowiada nie tylko o dziedzictwie Indian i ich osiągnięciach, ale i o prześladowaniach wobec nich, niewolnictwie, rasizmie, podkreślając tym umiejętności prezentowania wątków autokrytycznych, o które u nas toczą się zwykle boje.
Kostro rozgranicza historię jako naukę od pamięci zbiorowej, a także wspomina o dwóch ciekawych trendach oceny zjawisk z przeszłości: prezentyzmie i historycyzmie. Zaciekawia przepytanka, jaką Piotr Zaremba zrobił Robertowi Kostro na temat najbardziej kontrowersyjnych postaci i momentów w polskich dziejach. Warto posłuchać historyka, który miał kształtować naszą świadomość historyczną. Pouczające.














