środa, 17 września 2025
WydawcaZnak
AutorŁukasz Staniszewski
RecenzentEwa Tenderenda-Ożóg
Miejsce publikacjiKraków
Rok publikacji2025
Liczba stron360
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 9/2025

Serce Łukasza Staniszewskiego bije w rytm Warmii. Pisarz, dramaturg i autor słuchowisk radiowych o swoim związku z tą krainą mówi: „Regionalne opowieści to są moje złote monety. Ja to po prostu czuję, bo jestem stąd”. Warmia to dla niego nie tylko miejsce, ale przestrzeń, w której łączy realizm z magią i baśniową wyobraźnią, co pokazał w nagrodzonej mikropowieści „Małe Grozy”.

Nie inaczej jest z powieścią „Pieśni łaciatych krów”. Już od pierwszych stron widać, że Warmia nie jest tu jedynie tłem, lecz pełnoprawnym bohaterem. To kraina żywa, oddychająca, zmienna, pełna duchowej intensywności, a zarazem wieczna, potrafi wzruszać, ale i dokuczyć. Deszcz, śnieg i wiatr nabierają niemal metafizycznego znaczenia, krajobraz staje się alegorią ludzkiego losu. Na tym tle rozgrywa się opowieść o ludziach – ich pragnieniach, wierze, a właściwie duchowej ślepocie. Mieszkańcy bowiem wierzą w duchy, znaki, Jajożera, dyduki i diabły.

W centrum narracji znajduje się Bernard Witten, gospodarz twardo stąpający po ziemi, ceniący tylko własne zdanie, „najrozsądniejszy ze wszystkich”, uważający bowiem, że wszelka wiara tylko odciąga ludzi od porządnej roboty. Witten może pochwalić się sporym majątkiem, jego zarządzana twardą ręką hodowla przynosi bowiem spory zysk. „Krowy dają z siebie wszystko. Pokornie pasą się na otaczających Skowycze łąkach, pokornie się cielą, pokornie oddają mleko i pokornie idą na rzeź”. Traktuje swoje krowy jak towar, a nie czujące istoty. Zdarza się niekiedy, że wiecznie nadąsany Witten uczyni coś dobrego, ale wtedy na jego ciele pojawia się wysypka – ustępuje dopiero wtedy, gdy znów przyjmuje postawę pełną gniewu i niechęci wobec świata.

To złość napędza go do działania. Autor sugestywnie buduje atmosferę smutku i grozy, bowiem oto nadciąga wielka katastrofa. I to Witten ma być tą jedyną osobą, która może uratować wieś przed suszą.

Świat opisany przez Staniszewskiego pełen jest znaków, cudownych zdarzeń i barwnych postaci z pogranicza jawy i snu – zwierząt mówiących ludzkim głosem, Śmierci przechadzającej się po wsi z kartką w ręku i wyczytującej nazwiska, nierzadko nawet się myląc, czy ducha ojca, który powraca, by ostrzec przed nieszczęściem. Oniryczny klimat sprawia, że czytelnik wciąż balansuje między rzeczywistością a fantazją.

„Pieśni łaciatych krów” to książka głęboko zakorzeniona w pejzażu Warmii, ale zarazem uniwersalna – opowiadająca o relacji człowieka z naturą, o pysze i ślepocie, które prowadzą do katastrofy.

Staniszewski stworzył dzieło gęste od metafor, poetyckie, mroczne, z dużą dawką czarnego humoru, groteski. To lektura, która wymaga uważności i wrażliwości – nie tylko wobec tekstu, ale i wobec świata.

[buybox-widget category=”book” ean=”9788383677620″/]

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ