Czwartek, 2 lipca 2026
WydawcaMarginesy
AutorMałgorzata Czyńska
RecenzentTomasz Zbigniew Zapert
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2026
Liczba stron248
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 5/2026

To proletariacka przeszłość sprawiła, że Łódź pokonała Kraków w walce o miano serca Polski z lat 1945–48, podkreśla autorka tej solidnie udokumentowanej książki o podtytule „Życie kulturalne i towarzyskie w tymczasowej stolicy”.

W nowych granicach miasto nagle znalazło się w centrum kraju, na skrzyżowaniu sprawnych szlaków komunikacyjnych. Idealnie nadawało się na przyjęcie aparatu administracyjnego państwa. Nowa władza potrzebowała tuby, zatem do Łodzi zjechali animatorzy kultury i nauki. Tu zainstalowały się liczne redakcje. W pierwszych miesiącach 1945 roku Łódź była niczym „ziemia obiecana”, oferowała zatrudnienie i kwaterunek. Powszechnie cieszono się ze względnej normalności, chociaż wzmagały się represje, nagonki i prowokacje ze strony komunistów, zaś przebywający w mieście Sowieci rabowali na skalę masową. Miasto zamieszkiwała wtedy około połowa ludności sprzed wybuchu wojny. Niebawem przybyło ponad 200 tysięcy osób! Toteż już w czerwcu 1945 roku zdobycie lokalu w Łodzi graniczyło z cudem. Wśród przyjezdnych krążyła sentencja „Kto późno do Łodzi przychodzi, sam sobie szkodzi”.

Trafiło tam wówczas około dwustu pisarzy. Zacumowali w budynku pod adresem Bandurskiego 8. Julia Hartwig pisała w „Dzienniku”, że gdyby „jakiś złoczyńca chciał dokonać zamachu na taki dom, mógłby wysadzić w powietrze całą niemal ówczesną literaturę polską”.

Wizytówką grodu była jego główna arteria, ulica Piotrkowska. Postacie przywołane w pionierskiej publikacji Małgorzaty Czyńskiej regularnie zmierzały tym traktem, zapełnionym szeregiem przybytków handlowo-kulinarno-rozrywkowych. Zazwyczaj jeszcze prywatnych. W witrynie Grand Café wisiał wtedy plakat „Gra orkiestra Braci Harris”, to byli znani muzycy. W kamienicy Simensa, gdzie ulokował się „Czytelnik”, działała popularna kawiarnia Fraszka. W Hotelu Savoy artyści założyli tak zwany Klub Pickwicka. Swingowo-dixielandowe rytmy dochodziły z dancingów w Maskotce, Tabarinie, Tivoli, Malinowej…

Kwitła też Melpomena. Podwoje otworzyły: Teatr Kameralny Domu Żołnierza, Teatr Powszechny, Teatr Miniatur Syrena, teatrzyki Gong i Rozmaitości, przybyły z Wilna Teatr Komedii Muzycznej „Lutnia”, dziecięcy Teatr Pinokio… Najważniejszy okazał się jednak przyjazd Leona Schillera, celem objęcia dyrekcji Teatru Wojska Polskiego.
Wkrótce Łódź stała się ośrodkiem akademickim. Utworzono uniwersytet, powstały: Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych, Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna, Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa. Aglomeracja traciła na znaczeniu w miarę odbudowy Warszawy. Zresztą od początku o tym wiedziano. „Łódź była dla nas, Warszawian (…) idealną przystanią, ale też tylko przystankiem”, wspominał Paweł Hertz. Na dekady pozostała tylko stolicą polskiego kina.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ