środa, 30 stycznia 2019
WydawcaRebis
AutorRobert J. Szmidt
RecenzentGrzegorz Sowula
Miejsce publikacjiPoznań
Rok publikacji2018
Liczba stron314
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 1/2019

Jak najlepiej uporać się z zagrożeniami – dla kraju, dla mieszkańców, dla poszczególnych obywateli? Jak wykryć złoczyńców, którzy „dobrym” szykują przykre niespodzianki? Jak uniemożliwić „złym” takie właśnie działanie – albo, jeśli po stronie zła stoją na przykład skorumpowani politycy, księża-pedofile czy nieudolni policjanci, umożliwić ich sprzątnięcie? Proste – sięgasz po esperów, telepatów, którzy wejdą w umysły, wstrzymają działania, pogrzebią w przeszłości i przewidzą przyszłość. Jako że jest to nieporównanie tańsze od prowadzenia Star Wars, a przy tym znacznie skuteczniejsze, przeto nad powołaniem zespołów odpowiednio wyszkolonych telepatów pracują służby wywiadowcze wielu krajów. „Akurat Mośki są w tym ciency. To tylko dawno przebrzmiała legenda. Nawet Japończycy wciągają ich nosem. Dzisiaj na polu walki pozostali Jankesi, my i Kitaj. Potem długo, długo nic i pojawiają się Unici – Francuzi i Niemcy”. To słowa Sabiny, rosyjskiej esperki, tłumaczącej układ piramidy swemu polskiemu przeciwnikowi, Mundkowi Lisowi. „My” to w tym kontekście Rosjanie, ale my, Polacy, dajemy im i tak popalić.

Nowa książka wrocławskiego autora to klasyczny przykład powieści z gatunku „zabili go i uciekł”, mocno przegadana w niektórych miejscach, ze zbędnymi umoralniającymi wykładami (czy naprawdę każdy musi pisać o nieprawościach Kościoła? Jaki jest kler, każdy widzi, powtarzanie staje się nudne przez swą oczywistość) i apelująca do wiary czytelnika w pseudonaukę i zjawiska nadprzyrodzone. Ale zauważmy – jest to symptomatyczne dla naszych czasów. Zwykły obywatel coraz częściej widzi, że w zetknięciu z władzą ma przechlapane, choćby cała racja była po jego stronie. W zderzeniu z zyskiem, pieniędzmi, przegrywa. Potraktowany niesprawiedliwie przysięga zemstę. Wielu macha ręką i odpuszcza, bo kto chciałby kopać się z koniem – ale autorzy i reżyserzy podsuwają rozczarowanym namiastkę sprawiedliwości, pozwalają im wziąć prawo we własne ręce. Stąd nieprzemijająca popularność Janosików, Mścicieli w Masce i hakerskich geniuszy pokroju Liz Salander. Dają nam wiarę, że na kimś można jeszcze polegać. Niestety, jak w przypadku każdej wiary, to humbug… Ale przynajmniej podczas lektury czujemy się lepiej.

OCEŃ KSIĄŻKĘ