Wtorek, 1 lipca 2025
WydawcaWydawnictwo Literackie
AutorCezary Korycki
RecenzentTomasz Zbigniew Zapert
Miejsce publikacjiKraków
Rok publikacji2025
Liczba stron368
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 6/2025

Podobno z dystansu widać lepiej. Autor tej wartościowej publikacji, publicysta i popularyzator nauki zwanej przez starożytnych nauczycielką życia, wychodzi chyba z tego założenia. Jego wywiady z cenionymi historykami, głównie europejskimi, ukazują wizerunek dziejów oraz relacji bilateralnych z perspektywy sąsiadów, względnie państw dla Polski w rozmaitych okresach znaczących.

Weźmy listę bitew i zwycięstw nad Niemcami w czasach piastowskich. Wiemy, co nasi zachodni sąsiedzi zrobili w czasie II wojny światowej, lecz kojarzenie Niemców średniowiecznych z hitlerowcami stanowi produkt propagandy PRL-u. Tymczasem tysiąc lat temu polscy i niemieccy wojowie równie często walczyli ramię w ramię przeciwko poganom, Bolesław Chrobry jeździł na zjazdy niemieckich margrabiów, zaś gdyby nie niemiecka pomoc dla Kazimierza Odnowiciela, być może nie mielibyśmy czego świętować, ponieważ kilkanaście lat po koronacji jego dziadka – Chrobrego – państwo polskie rozpadło się niczym domek z kart.

Interlokutorzy Cezarego Koryckiego odnoszą się również do zeszłego stulecia. Demaskują choćby mit niewypełnienia zobowiązań sojuszniczych przez Francję oraz Wielką Brytanię wobec Drugiej Rzeczpospolitej. Silnie zakorzeniony w społecznym krwiobiegu, bywa bezmyślnie powielany zawsze na okoliczność 1 września. A przecież te wszystkie przymierza sprzed 85 lat są doskonałą lekcją poglądową na dziś, kiedy znaczna część klasy politycznej uroiła sobie, że gwarancje ze strony USA dają nam jakąś szczególną ochronę przed ewentualną agresją ze strony Rosji.

Doktor Aliaksandr Smalianchuk, Białorusin, rozprawia się z nieuprawnionymi tezami naszych propagatorów „ludowej historii Polski”. Akcentuje, że o jakiejkolwiek „kolonizacji” Białorusinów przez Polaków nie może być mowy, natomiast amerykańskie niewolnictwo do obowiązku pańszczyźnianego w Rzeczypospolitej ma się nijak.

Skądinąd to chyba właśnie Białorusini wydają się do nas najbardziej podobni mentalnie. Niemniej częstokroć są przez Polaków traktowani nonszalancko, chociaż to właśnie ich język obowiązywał w Wielkim Księstwie Litewskim. Zupełnie też zapominamy o szlachcie zamieszkałej na obszarze Białorusi. Niekiedy potomków Białorusinów określamy mianem Litwinów, utożsamiając Wielkie Księstwo z etniczną Litwą, czyli narodem bałtyckim zamieszkującym Żmudź. I – co najistotniejsze – całkowicie lekceważymy nader tragiczny fakt, że traktat ryski pozostawił naród białoruski na pastwę Kremlowi.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ