
Lubię książki z dreszczykiem, zagadkowe i tajemnicze.
Ta właśnie taka jest. Z pozoru zwykła historia
o dziewczynie, która miała wielkie szczęście, bo
otrzymała nieoczekiwany spadek od nieznanego
przodka. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie dziwne
sny, tajemnicze znaki pod drzwiami, poczucie,
że jest śledzona. Zuzanna, bo tak ma na imię główna
bohaterka mimo wszystko postanawia zobaczyć
ziemię, jaką odziedziczyła i poznać historię swoich
dawnych krewnych. W związku z tym bierze urlop,
zostawia partnera Marcina i jedzie na Mazury. Traf chce, że poznaje tam
przystojnego, uroczego Filipa, z którym spędza noc. Zakochuje się w nim
od pierwszego wejrzenia, choć z początku w ogóle nie zdaje sobie z tego
sprawy. Niestety musi wracać do Warszawy. Zuzanna ma jednak ambitne
plany, dlatego po powrocie rzuca pracę i ostatecznie zrywa z Marcinem.
Jej przyjaciółka Blanka oraz najbliższy kumpel Olgierd bardzo ją wspierają.
Zuzanna zgłębia wiedzę o członkach swojej rodziny. Ta wiedza ją fascynuje,
a jednocześnie przeraża. Dowiaduje się, bowiem rzeczy, o jakich nie miała
dotąd pojęcia i jakich się kompletnie nie spodziewała. Dziewczyna zaczyna
odkrywać swoją drugą naturę, czuje jednak, że grozi jej niebezpieczeństwo.
Nie wie, komu ufać i na kim może polegać? Kto jest przyjacielem, a kto chce
jej zaszkodzić? Prawda, jaką odkryje zaskoczy nie tylko ją.










