środa, 29 grudnia 2021
WydawcaZnak
AutorAndrzej Nowak-Arczewski
RecenzentTomasz Zb. Zapert
Miejsce publikacjiKraków
Rok publikacji2021
Liczba stron288
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 12/2021

„Reder” był bohaterem partyzanckim. Prawą ręką czołowych konspiratorów Armii Krajowej. „Komar” to renegat i szpieg. Współpracownik NKWD i UB. A jednak to ten sam człowiek – Dionizy Mędrzycki, co skrupulatnie odkrywa autor niniejszej książki.

Opisywany szczególnie zasłynął podczas tworzenia się przyczółku sandomierskiego latem 1944 roku, biorąc udział w wielu potyczkach podczas akcji „Burza”. Choćby w zwycięskiej walce z oddziałami Wehrmachtu we wsi Cebrze koło Bogorii – nocą z 4 na 5 sierpnia 1944 roku – gdzie jego kompania zdecydowanym uderzeniem doprowadziła do pokonania przeważających sił wroga, co podniosło morale żołnierzy po stratach poniesionych w innych miejscach. Działał też w konspiracyjnym wymiarze sprawiedliwości. Był dowódcą plutonu żandarmerii, oficerem w  sztabie 2. Dywizji Piechoty Legionów AK, prokuratorem sądu polowego.

Mędrzycki pochodził z biednej, wielodzietnej rodziny. Marzył o karierze wojskowego, trafił do Centrum Wyszkolenia Żandarmerii w Grudziądzu, które ukończył w 1937 roku. Został zawodowym żołnierzem, służył w różnych garnizonach. Walczył we wrześniu 1939 roku. Po kapitulacji wrócił do rodziców, zamieszkałych wtedy w Skarżysku-Kamiennej. Zajął się konspiracją w tamtejszej fabryce broni.

Mimo tak pięknej biografii w listopadzie 1944 roku zaczął współpracować z  Sowietami. W tym czasie wielu jego kolegów wysłano na Syberię lub przetrzymywano w  ubeckich kazamatach, gdzie szybko zapadały wyroki śmierci, wykonywane niemal z dnia na dzień. Nie ma jednak dowodów na to, że został zmuszony do współpracy szantażem, groźbami czy strachem. Sygnował swe meldunki i doniesienia pseudonimem „Komar”. Ze sporządzanych przez niego dokumentów, notatek oraz raportów wynika, iż doprowadził do aresztowania wielu oficerów ze sztabu AK. Dawnych kolegów z konspiracji posyłał na śmierć, katorgę, poniewierkę. Skazywał na wieczne nękanie, prześladowanie, groźby i kontrole. W późniejszych latach bohaterowie jego donosów byli zwalniani z pracy, wzywani na przesłuchania, sprawdzani, odsuwani na boczny tor…

Z uwagi na zasługi dla „władzy ludowej” Mędrzycki zyskał wpływowych protektorów. Pułkownika Romana Romkowskiego, generała Karola Świerczewskiego, marszałka Mariana Spychalskiego i wiceministra obrony narodowej Piotra Jaroszewicza. Do śmierci żył w chwale. Był znanym kombatantem uczestniczącym w  sympozjach dotyczących II wojny światowej, prowadził historyczne pogadanki w szkołach, organizował apele, akademie…

O podwójnym obliczu Mędrzyckiego nie wiedział nikt. A on sam zapewne nigdy nie myślał, że ciemne karty jego CV kiedykolwiek zostaną odkryte. Gdy prawda wyszła na jaw, rodzina nieżyjącego już „Redera” vel „Komara” reagowała rozmaicie. Od oburzenia, zdenerwowania, poprzez całkowitą obojętność, próbę tłumaczenia jego postawy, aż do odrzucenia podawanych faktów, ignorowania dokumentów. Dla wielu prawda okazała się bowiem zbyt bolesna.

OCEŃ KSIĄŻKĘ