
W podtytule książki czytamy: „C.S. Lewis i Sigmund Freud wiodą spór na temat Boga‚ miłości seksu oraz sensu życia”. W rzeczywistości sporu takiego nigdy wieść nie mogli‚ bo najpewniej nigdy się nie spotkali. Dzieli ich różnica ponad pokolenia‚ 42 lata i radykalnie oddziela deklarowany światopogląd.
Lewis‚ w Polsce głównie chyba znany jako autor słynnego baśniowego siedmioksiągu „Opowieści z Narnii” był brytyjskim pisarzem‚ krytykiem literatury‚
intelektualistą akademickim. Kilka jego książek przynosi żarliwe wyznanie katolicyzmu‚ bowiem po okresie młodzieńczego
ateizmu doznał nawrócenia i konsekwentnie trwał w wierze. Znał dzieło Freuda‚ zadeklarowanego ateisty‚ który uważał wiarę w Boga za przejaw słabości umysłu i charakteru – ciemnoty‚
niskiej inteligencji i infantylnej słabości.
Względnie‚ w większym natężeniu‚ za zaburzenie psychiczne o charakterze nerwicy na granicy psychozy.
Obaj panowie dawali wyraz swoim poglądom na piśmie. Autor książki wpadł na ciekawy pomysł zestawienia ich ze sobą w taki sposób‚ jakby rzeczywiście prowadzili głęboki i zasadniczy spór światopoglądowy. Do tego celu użył blisko siedmiuset cytatów z ich prac‚ wchodząc samemu w rolę przewodnika a raczej moderatora dyskusji‚ który ją zagaja‚ porządkuje‚ stawia i uzasadnia pytania‚ udziela głosu‚ podsumowuje poszczególne wątki itd. W zasadzie niemal bez jawnego preferowania którejkolwiek
strony sporu. Intrygująca lektura dotyczy dwóch tematów zasadniczych: w co mamy wierzyć i jak mamy żyć. Istnienie Boga‚ istnienie uniwersalnego prawa moralnego‚ nawrócenie‚ szczęście‚
seks‚ miłość‚ cierpienie‚ śmierć, a w tych ramach kwestie mniej ogólne. Najciekawiej wypada porównanie, jak wyznawcy przeciwnych światopoglądów sami żyli. Okazuje się‚ że „bezbożnik” Freud‚ który niejako otworzył dla seksualnego wymiaru życia miejsce w kulturze Zachodu‚ był monogamistą prowadzącym bardzo skromne‚ późno zaczęte i krótkotrwałe życie seksualne‚ przeciwnie do pełnego temperamentu Lewisa‚ który po nawróceniu potrafił jednak nad nim zapanować.














