
Zbiór opowiadań argentyńskiej pisarki, która od lat budzi uznanie krytyków i czytelników, to proza subtelna, niepokojąca i pozostająca w pamięci.
Bohaterowie przekraczają granice – cudzych domów, relacji, norm – a narracja stopniowo buduje niepokój i wrażenie, że „wszystko może się wydarzyć”.
Tom sytuuje się wyraźnie na pograniczu realizmu i fantastyki. Fantastyczność pojawia się między wierszami: w niejasnych zachowaniach bohaterów, w ich błędnym spojrzeniu na rzeczywistość i w drobnych zakłóceniach codziennego życia. To, co niewypowiedziane i niedookreślone, budzi niepokój. Zwykłe sytuacje powoli zaczynają wydawać się obce i niepokojące, choć na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego się nie dzieje.
Już pierwsze opowiadanie, „Nic z tych rzeczy”, dobrze ilustruje ten kierunek. Historia matki i córki błąkających się samochodem po nieznanej dzielnicy zaczyna się realistycznie, lecz szybko skręca w stronę absurdu. Niepokój budzi nie tyle sam akt wtargnięcia do cudzego domu i kradzieży cukiernicy, ile niejasność motywów matki oraz narastający opór córki.
Najmocniejszym punktem zbioru jest jednak najdłuższe opowiadanie, „Jaskiniowy oddech”. Jego bohaterką jest Lola, samotnie zmagająca się z codziennością, starzeniem się i poczuciem zagrożenia. Autorka z niezwykłą precyzją oddaje drobne trudności dnia powszedniego oraz lęki narastające wraz z izolacją. Stopniowo rzeczywistość zaczyna się jednak rozmywać: chłopiec z sąsiedztwa, któremu Lola daje czekoladę, okazuje się martwy od dawna. Czytelnik zostaje wciągnięty w świat zaburzonej percepcji, gdzie granica między tym, co realne, a tym, co urojone, przestaje istnieć. To właśnie ta utrata stabilnej rzeczywistości czyni opowiadanie tak poruszającym i pokazuje mistrzostwo Schweblin w operowaniu tym, co niewypowiedziane.
Opowiadania ukazują powracające motywy: zagubienie dorosłych, kruche więzi rodzinne, drobne transgresje, rytuały i obsesje, a także przestrzenie, które zdają się kryć inne wymiary.
Tytułowe „puste domy” nie są puste dlatego, że nic w nich nie ma. Przeciwnie – są pełne rzeczy. Ich pustka dotyczy jednak wnętrza bohaterów: ich emocji, poczucia sensu i stabilności. To właśnie te wewnętrzne „domy” stopniowo się rozpadają, tracąc oparcie i bezpieczeństwo.














