Piątek, 26 sierpnia 2022
WydawcaKsiążkowe Klimaty
AutorSaša Stanišić
TłumaczenieMałgorzata Gralińska
RecenzentPiotr Dobrołęcki
Miejsce publikacjiWrocław
Rok publikacji2022
Liczba stron376
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 7-8/2022

Jedna z ważniejszych książek, jakie ukazały się w Europie w ostatnim czasie. Wcześniej doceniona już w kraju, w którym powstała, bardzo prestiżową Deutscher Buchpreis. Jest przejmującym w swej otwartości zapisem drogi życiowej autora, który będąc jeszcze chłopcem, uciekał wraz z rodzicami po wybuchu bratobójczego konfliktu ze swego miasta rodzinnego we wschodniej Bośni do Niemiec, gdzie przez lata układał sobie życie i osiągnął wysoką pozycję w świecie literackim. Tym rodzinnym miastem jest Višegrad nad rzeką Driną, uwieczniony wiele lat wcześniej przez Ivo Andrića, jedynego zdobywcę Literackiej Nagrody Nobla z krajów jugosłowiańskich, w powieści „Most na Drinie”. A tytułowy most jest bardzo stary, zbudowany został w czasach panowania tureckiego i teraz ma „czterysta czterdzieści lat”. Zresztą, gdy – jak pisze Saša Stanišić – „socjalizm był zmęczony, budził się nacjonalizm”, muzułmańscy fanatycy zburzyli niewielki pomnik tego pisarza i od tego rozpoczęły się niepokoje w Višegradzie, które przerodziły się w brutalne walki między zwaśnionymi stronami, a muzułmańscy mieszkańcy miasta stali się ofiarami przemocy na wielką skalę. Powody, dążenia i cele wszystkich trzech stron konfliktu (Serbów i Bośniaków, czyli muzułmanów, a także Chorwatów – w innej części kraju) dla postronnego czytelnika są niezrozumiałe i niewytłumaczalne. Faktem jest jednak, że od 27 lat, od ustania walk po podpisaniu tzw. układu w Dayton w listopadzie 1995 roku, w Bośni i Hercegowinie panuje kruchy pokój, mimo że jest to kraj o najbardziej skomplikowanej strukturze politycznej i administracyjnej.

Bohater książki, którym jest sam autor, prowadzi czytelnika przez koleje swojego życia na obczyźnie, która z biegiem lat staje się jego nową ojczyzną i w której bardzo mocno się zadomawia. Zawdzięcza to nie tylko swemu pozytywnemu nastawieniu, ale też wsparciu, jakiego doświadcza ze strony niemieckiego otoczenia. Póki co jednak, dzieli się swymi niełatwymi doświadczeniami wchodzenia w dorosłe życie i to nie tylko w nowym środowisku, ale z nowym językiem i wielką spuścizną niemieckiej kultury.

Jednak głównym nurtem jest tytułowe „Skąd” i to bez znaku zapytania, który wydawałoby się, że jest potrzebny, ale właśnie bez tego znaku wyraźnie wiemy, że autor żyje teraz w świecie, do którego trafił „stamtąd”, a więc ze swojego rodzinnego Višegradu, ale też z pobliskiej górskiej wioski Oskorušy, skąd pochodzili jego dziadkowie, i teraz – gdy po latach odwiedza to miejsce – „popija rakiję pod owocowym drzewkiem genealogicznym swoich przodków” i gdzie jest „niewyobrażalnie piękny krajobraz i niepojęte ruiny”. Tak jest więc tam, „skąd” trafił do Niemiec. Bez tego by go nie było i nie byłoby jego pisarstwa. Pisze tak: „pochodzenie to wojna. Tym była ona dla nas: wraz z mamą uciekałem przez Serbię, Węgry i Chorwację do Niemiec… Ojciec dołączył do nas pół roku później i przywiózł ze sobą: brązową walizkę, bezsenność i bliznę na udzie”.

Czyta się tę książkę i łatwo, i niełatwo, chociażby z tego powodu, że wiele miejsc wymaga odszukania odniesień, zwłaszcza gdy dotyczą spraw miejscowych, ale na koniec autor stawia czytelnika przed trudną lekturą kilku proponowanych zakończeń, z których każde jest oczywiste i nieoczywiste jednocześnie. Ten egzamin autor zdaje perfekcyjnie, teraz trzeba, abyśmy jako czytelnicy potrafili za nim nadążyć.

OCEŃ KSIĄŻKĘ