Piątek, 4 maja 2012
WydawcaTrio
AutorRoman Dziewoński
RecenzentTomasz Zb. Zapert
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2012
Liczba stron388


„Ja ten ’68 właściwie spędziłem w szkole teatralnej. W czasie strajku,
myśmy siedzieli w takim pokoju naprzeciwko szatni, (…) ktoś się zainteresował
metalową szafą, która tam stała. Czy ktoś rąbnął, czy pchnął…
w każdym razie otworzyła się (…) wysypały się rozmaite papiery. Zaczęliśmy
w nich grzebać i okazało się, że to DONOSY… Łaniewskiej,
Listkiewicza… między innymi na Swinarskiego. Widziałem na własne
oczy owoce ich ‘działalności’. Kupa tego leżała. Wszystkie z lat ich ZMP-
-owania, POP-owania, PZPR-owania w PWST. Donosy na kolegów, na
profesorów. W kratkę, w linię, do wyboru do koloru. Sprawy prywatne,
a jakże!, i zawodowe, studenckie. Z tej kupy losowaliśmy, czytając
potem z ciekawością na głos. (…) Potem w szkole wiedzieli o nich już
wszyscy. Tego odszczekać się nie dało” – opowiada Krzysztof Kowalewski
Romanowi Dziewońskiemu, niestrudzonemu badaczowi dziejów
polskiego aktorstwa (vide biografie Ireny Kwiatkowskiej i Adolfa
Dymszy, o sławnym ojcu nie wspominając) w wyróżniającym się także
ikonograficznie tomiszczu.

Rok 1968 Kowalewski zapamiętał być może także z powodu swoich
korzeni: „Matka żydówka, ja pół, ale ze wskazaniem, bo matka. Nigdy
mi nie mówiła o tym, że mam takie pochodzenie. Myślę, że dlatego,
abym w razie jakiejś ryzykowanej sytuacji nie miał żadnego psychicznego
obciążenia. (…) Zresztą nawet gdyby mi zdjęli spodnie i sprawdzili,
też by nic z tego nie wynikało, bo akurat nie byłem poddany temu rytuałowi”
– wspomina okupacyjne dzieciństwo spędzone w Warszawie
z mamą – po fachu aktorką, choć wcześniej studiowała prawo, ale „jej
wybili to z głowy pałkarze pana Piaseckiego”. Ojciec artysty – oficer rezerwy
– trafił we wrześniu 1939 roku do sowieckiej niewoli i pół roku
później zginął od strzału w potylicę w Charkowie.

Pominąwszy genealogię, autor koncentruje uwagę na sprawach zawodowych
niezapomnianego pana Sułka z audycji Jacka Janczarskiego.
Szkoda, że pominięto prywatne relacje Kowalewskiego i Ewy Wiśniewskiej
(długoletniej partnerki nie tylko sceniczno-ekranowej).

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ