Sobota, 1 listopada 2025
WydawcaWydawnictwo Poznańskie
AutorJodi Picoult, Jennifer Finney Boylan
TłumaczenieMagdalena Moltzan-Małkowska
RecenzentTadeusz Lewandowski
Miejsce publikacjiPoznań
Rok publikacji2025
Liczba stron528
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 10/2025

Tytuł książki dwóch Amerykanek, drugiej transpłciowej (co ma znaczenie!), jest pospolity. Na przykład istnieje inny – uprzedzam – utwór pod tym samym tytułem, pióra Anny Bellon.

Do połowy objętości czytelnik obcuje ze zgrabnie napisaną powieścią psychologiczno-obyczajową, osadzoną w realiach niedużego miasta w stanie New Hampshire. Gdy się dociera do środkowych rozdziałów, następuje sensownie motywowany zwrot akcji, nagle fabuła zaczyna wprost dotyczyć pewnego bardzo nośnego zagadnienia związanego z czymś, co na terenie seksuologii nosi nazwę zespołu dezaprobaty płci.

Oto pewien typowy amerykański osiemnastolatek wychowywany przez matkę, zajmującą się zawodowo pszczelarstwem, która porzuciła dekadę wstecz jego brutalnego ojca, poznaje przybyłą do miasteczka dziewczynę. Wybucha głębokie uczucie, dochodzi do pierwszych kontaktów seksualnych itd., itp. Do tego momentu nie ma żadnych niespodzianek. Lecz w pewnym dniu ów młody bohater znajduje dziewczynę w kałuży krwi, umierającą. Chłopak zostaje oskarżony o morderstwo pierwszego stopnia, odbywa się proces, będący osnową drugiej części utworu.

Tytułowy słodki obłęd odnosi się w równym stopniu do profesji matki bohatera, pszczelarki w którymś już pokoleniu, co do miłosnego zadurzenia. Wszystko, co wynika z akcji, relacjonują w mozaikowej przeplatance dwie żeńskie bohaterki, które prowadzą opowieść o wydarzeniach. Epizody poprzedzające śmierć dziewczyny prezentuje ona sama, wszystko, co potem, czytelnik poznaje z opowieści matki rzekomego zabójcy. Układanka prowadzona jest sprawnie, zwroty akcji następują przekonująco, postacie uznać trzeba za wiarygodne.

Choć nieujawniająca swej obecności w tekście trzecioosobowa narratorka prezentuje nie tylko wybitnie feministyczną świadomość (do czego ma niezbywalne prawo!), lecz również – jak dla mnie zbyt prosto – rozdziela racje, gdy ukazuje losy osób trans. Nurza bowiem zagadnienie w sosie nazbyt miodowym. Zapewniam (skoro trochę w tych sprawach siedziałem osobiście), iż przeszkody natury medycznej mają nie byle jakie znacznie dla losu ludzi dotkniętych niezgodą na pierwotną płeć biologiczną… Powieść zbyt łatwo się nad tym prześlizguje. Ostrzegałbym przed entuzjazmem dla tranzycji seksualnych, nakręcającym fascynację środowisk liberalnych. Jednak sprawnie napisaną powieść czyta się dobrze.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ