
Boguś Janiszewski, autor popularnonaukowych książek dla dzieci, zabiera czytelników w cyberprzygodę do tajemniczego miasta pełnego naukowców, botów, awatarów i technologii, która czasami działa… a czasami wpada na pomysły równie dziwne jak ludzie.
Główna bohaterka, Ula, nie chodzi do szkoły, bo od nauki ma edubotkę. Kiedy jednak źle się czuje i potrzebuje mamy, okazuje się, że mama utknęła w laboratorium. Nad dziewczynką czuwa mamtarka, taki awatar. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że mamtarka nagle zaczyna się pikselować niczym kiepski internet podczas ważnej wideorozmowy. A to dopiero początek problemów. Wkrótce znika brat Uli, a dziewczynka wraz z robotem Bronkiem rusza na poszukiwania przez darknet, wpadając prosto w sam środek cyfrowego spisku.
„SmartUla. Boty i kłopoty” to prawdziwy rollercoaster. Akcja pędzi jak procesor po wypiciu podwójnego espresso, a humor czai się niemal na każdej stronie. Zabawne sytuacje, błyskotliwe dialogi i nieoczekiwane zwroty akcji sprawiają, że trudno oderwać się od lektury.
Co ważne, Janiszewski nie tylko bawi, ale też przemyca sporą dawkę wiedzy. Czytelnik mimochodem dowiaduje się, czym jest sztuczna inteligencja, jak działa deep learning, dlaczego algorytmy popełniają błędy i dlaczego ludzki świat bywa dla nich prawdziwym wyzwaniem oraz czy to, co widzimy w sieci, zasługuje na zaufanie. A wszystko to bez szkolnego zadęcia i technologicznego bełkotu.
Ta książka jest również znakomitym przykładem twórczego wykorzystania AI – jako inspirującego tematu fascynującej opowieści, a nie narzędzia do jej napisania. Dzięki temu „SmartUla. Boty i kłopoty” ma to, czego nie potrafi wygenerować żaden algorytm: serce, humor i naprawdę świetną historię.











