Niedziela, 9 czerwca 2024
WydawcaCyranka
AutorMaria Halber
RecenzentSebastian Walczak
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2023
Liczba stron184
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 5/2024

Uprzejmie informujemy, że „Strużki” nie są ostatnią częścią trylogii po „Służących” i „Chłopkach”, i choć główne postaci to kobiety, to ich niewola bierze się z relacji międzyludzkich, a nie ze statusu materialnego i pochodzenia. Teraz na poważnie – debiut Marii Halber jest bardzo interesujący. Obecnie polska proza intensywnie eksploruje temat szeroko pojętej osobistej diagnozy: na przykład Dorota Kotas opowiada w „Cukrach” o doświadczeniu zespołu Aspergera, a Mateusz Pakuła bada relacje z ojcem i wykonuje autoterapię traum dzieciństwa w „Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję”. Teraz wydaje się, że następuje moment przesunięcia obserwacji na diagnozowanie sytuacji innych osób czy grup społecznych, jak to robi Joanna Kuciel-Frydryszak w „Chłopkach”, lub identyfikacja własnego „ja” dzieje się za pomocą innych – tę ostatnią metodę diagnozowania reprezentuje Maria Halber w „Strużkach”.

Gdyby streścić fabułę w jednym zdaniu, bohaterka przegląda się w lustrze swojej najbliższej przyjaciółki. Agnieszka, bo tak ma na imię nasza narratorka, jest zafascynowana swoją przyjaciółką Kingą. Pierwsza jest wycofana, pasywna w relacjach z ludźmi i pozostaje w cieniu tej drugiej, której się udało. I to udało się mimo wywodzenia się z biednej rodziny, zmiany otoczenia, niepełnosprawnej siostry, miasteczka bez perspektyw, a więc z życiorysu, jakich wiele było w latach dziewięćdziesiątych. Narratorka wspomina dzieciństwo, szkołę, chłopaków i trudne momenty przyjaźni między obiema dziewczynami. Nie jest to relacja liniowa „o tej jednej biednej i nieszczęśliwej i tej drugiej zawsze bogatej kobiecie sukcesu”. Obserwując poszukiwania zagubionej Agnieszki, widzimy jednocześnie, jakie trudności napotykały Kingę, jak sobie z nimi radziła, żeby stać się pewną siebie kobietą o wyrazistej, spójnej osobowości. Nad całą opowieścią krąży duch mimetyzmu i niejednoznaczności sukcesu: czym on jest, kogo można zaliczyć do osób, którym się udało, i czy można żyć czyimś życiem zamiast swoim własnym.

Kameralna historia opowiedziana subtelnym językiem, momentami wyjętym z prozy poetyckiej, pozwala nam wrócić do siebie sprzed kilkunastu lub kilkudziesięciu lat. Jedni płynęli z nurtem, inni pod prąd, a niektórych rzeka wyrzuciła poza nawias. Zawsze warto wrócić do swoich źródeł i się im ponownie przyjrzeć. Na przykład czytając „Strużki” Marii Halber.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ