Wtorek, 10 lutego 2026
WydawcaZnak
AutorRyszard Koziołek
RecenzentSebastian Walczak
Miejsce publikacjiKraków
Rok publikacji2025
Liczba stron368
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 1/2026

Złośliwi wytkną, że chodzi o wiek (w tym roku sześćdziesiątka, najlepszego, Panie Profesorze!). Inni, że o długość i kolor włosów. Niektórzy, że o jedno i o drugie jednocześnie. Ale nie, wcale. No… może trochę. W każdym (bez bądź) razie Profesor ma coś w sobie z Gandalfa, nie tylko gdy rzecz ima się fizjonomii.

Ryszarda Koziołka można porównać do szacownego starca z „Władcy Pierścieni” nie tylko ze względu na ogrom wiedzy, poczucie misji i sprawczość działań, ale przede wszystkim przez sposób, w jaki prowadzi innych przez labirynty wiedzy i literatury. Tak jak Gandalf pomaga Drużynie Pierścienia odnaleźć drogę w świecie pełnym zagadek, Koziołek prowadzi swoich czytelników i studentów przez skomplikowane światy literatury: od dziewiętnastowiecznej klasyki po współczesną prozę i teksty popularne, pomagając im odkrywać sensy, zależności i ukryte znaczenia. Misją obu naszych bohaterów jest ochrona wartościowego dziedzictwa, zarówno magicznego, jak i literackiego, oraz wskazywanie ścieżek w trudnych i zawiłych terenach: Gandalf ratuje świat Śródziemia, Koziołek „ratuje” literaturę, pokazując, że jej znajomość i refleksja nad nią czynią człowieka mądrzejszym i bardziej świadomym. Ich celem jest nie władza ani prestiż, choć to mają na wyciągnięcie ręki, ale przekazanie mądrości innym i umożliwienie im samodzielnego odkrywania, analizowania i doświadczania świata. I za to ich lubimy najbardziej.

W jednym z odcinków audycji „Poczet Pisarzy Polskich” w Radiu Katowice Profesor powiedział olśniewającą rzecz, że „język utworu może być trudny, ale musi być zrozumiały”. Takie zdania otwierają oczy.

Dziś jest on najpopularniejszym literaturoznawcą, Bralczykiem książki, następcą profesora Piotra Śliwińskiego, pierwszego „pana od poezji”, który mówił o niej zrozumiałym językiem.

Zarówno Piotr Śliwiński, jak i Ryszard Koziołek wykonują podobny gest otwierania literatury na czytelnika spoza akademii, choć każdy z nich zrobił to w innym czasie i w trochę innej dziedzinie polonistyki. Śliwiński był pierwszy: już w swoich esejach, wykładach, pogadankach o poezji XX wieku mówił o literaturze pięknej językiem prostym, osobistym, pozbawionym teoretycznego nadmiaru, traktując ją jako doświadczenie egzystencjalne i społeczne, a nie tylko przedmiot specjalistycznej analizy. Koziołek przejmuje dziś tę rolę, przenosząc ten rodzaj narracji na obszar prozy klasyki kanonu: w książkach eseistycznych, felietonach, audycjach i wykładach pokazuje, że Prusa, Sienkiewicza, Balzaca czy Conrada można czytać tak samo swobodnie jak dzisiejszą prozę czy popkulturę, bez lęku i nabożnego dystansu. Jeśli Śliwiński nauczył, że o poezji da się mówić jasno i bez zadęcia, Koziołek dowodzi, że to samo dotyczy tekstów uznanych za „trudne” i „pomnikowe”; wystarczy potraktować je jak żywe opowieści, które nadal mają coś do powiedzenia. Rezygnuje z tonu wtajemniczonego eksperta na rzecz anegdoty i porównań do realiów współczesnych. Przesuwa się z pozycji hermetycznych analiz filologicznych w stronę szeroko rozumianej kulturowej rozmowy o literaturze.

Ryszard Koziołek jest autorem kilku ważnych książek, z których każda wpisuje się w jego zainteresowanie literaturą XIX i XX wieku oraz w humanistyczną refleksję nad kulturą. Jego pierwszą monografią była „Zdobyć historię. Problem przedstawienia w »Twarzy księżyca« Teodora Parnickiego” (1999), w której analizuje sposób przedstawienia rzeczywistości i konstrukcji mimesis w powieści Parnickiego. Kolejna książka, „Ciała Sienkiewicza. Studia o symbolice płci i przemocy” (2010), przyniosła mu szerokie uznanie, pokazując, jak w klasycznej powieści można odczytywać kwestie cielesności, władzy i przemocy. Te książki Ryszarda Koziołka należały jeszcze wyraźnie do świata akademickiej filologii: były skrupulatnymi analizami literackimi, wymagającymi od czytelnika znajomości kontekstu i tradycji naukowej.

W pewnym momencie nastąpił jednak wyraźny przełom i zmiana narracji. Koziołek przesunął punkt ciężkości z rygoru filologicznego na formę eseju i felietonu, otwierając się na szerszą publiczność.

W zbiorze „Dobrze się myśli literaturą” (2016) łączy eseistykę z krytyką literacką, pokazując literaturę jako narzędzie rozumienia współczesnego świata. „Wiele tytułów” (2018) to kolejny zbiór tekstów o literaturze i kulturze, w którym autor swobodnie zestawia klasykę z tekstami popularnymi, pokazując uniwersalność opowieści i siłę literackiej wyobraźni. W „Czytać, dużo czytać” (2023) Pan Profesor opowiada o transformującej mocy literatury, o tym, jak czytanie rozwija wyobraźnię i pomaga budować mądre społeczeństwo.

Koziołkowa „trylogia” łączy rzetelną analizę literacką z przystępnym, gawędziarskim stylem, w którym literatura spotyka się z codziennym doświadczeniem czytelnika. Ta zmiana pozwoliła mu w pełni pokazać, że potrafi być zarówno erudytą, jak i inspirującym komentatorem współczesnej kultury.

W swojej najnowszej książce „Świat w oczach sąsiadki” (2025) Ryszard Koziołek sięga po formę, która jeszcze bardziej zbliża go do czytelnika niekoniecznie doświadczonego polonistyczną skazą. Nowa propozycja to zbiór felietonów, które powstały na łamach tygodnika „Polityka”, a teraz układają się w książkową całość. Punktem wyjścia każdej krótkiej, błyskotliwej noty jest rozmowa z tytułową sąsiadką – dowcipną, dociekliwą i często przewrotnie złośliwą, którą autor spotyka w codziennych sytuacjach, od klatki schodowej po katowickie Piazza Miarka. Te pozornie drobne dialogi są tylko pretekstem do szerszych refleksji o kulturze, polityce, mediach czy życiu codziennym, i zawsze kończą się literackim akcentem, bo to właśnie literatura jest dla Koziołka narzędziem, za pomocą którego konceptualizuje świat i swoje doświadczenia.

Forma tych tekstów ma wiele wspólnego z „Próbami” Michaela de Montaigne’a. Tak jak francuski mistrz, Koziołek zaczyna od obserwacji własnych myśli, codziennych zdarzeń lub rozmów, a potem prowadzi je w kierunku szerszych pytań o kondycję ludzką, kulturę czy społeczeństwo. Teksty Montaigne’a to krótkie eseje-rozważania, w których autor zwraca się bezpośrednio do czytelnika, odsłania swoje wątpliwości i skłonność do osobistych dygresji – i właśnie ta swoista intymność myślenia pojawia się również u Koziołka: jego teksty nie są wykładami, lecz rozmowami, które bawią, prowokują i skłaniają do myślenia; często rozpoczynają się od anegdoty, a kończą na refleksji o literaturze lub kulturze. W ten sposób Koziołek jawi się jako wierny mistrzom pióra, których ceni – stosuje podobną strukturę, łącząc osobiste spostrzeżenia, rozmowę z drugim człowiekiem i próbę ujęcia uniwersalnych prawd w niewielkiej formie.

Dzięki temu nowa książka nie tylko rozwija publicystyczne wątki znane z jego felietonów, ale też wpisuje się w długą humanistyczną tradycję, w której intelektualna lekkość idzie w parze z głęboką refleksją. Tak jakby Montaigne przeniósł się na katowickie podwórko i zaczął gawędzić z sąsiadką o Taylor Swift, Wisławie Szymborskiej, sztuce filmowej czy kondycji współczesnej kultury.

Na pierwszy rzut oka Ryszard Koziołek to autor późnego zapłonu: debiut u szerokiej publiczności grubo po czterdziestce, wcześniej cierpliwe krążenie wokół XIX wieku w profesorskiej todze, aż do teraz, kiedy to jest on rozpoznawany w całej Polsce. „Ciała Sienkiewicza. Studia o płci i przemocy” okazały się jego literackim wejściem smoka; książką, która przyniosła mu szerokie rozpoznanie i pokazała, że z kanonu da się wydobyć rzeczy nieoczywiste, a nawet wywrotowe. To trochę historia o tym, że w humanistyce też da się zrobić karierę bez pośpiechu, jeśli perspektywa i recepcja tekstu, którą ktoś proponuje, jest klarowna, odkrywcza i oryginalna.

Koziołek łączy rzetelną analizę z językiem komunikatywnym i wyczuleniem na współczesne konteksty. Jego pisanie – od wspomnianej już monografii o Sienkiewiczu po późniejsze eseje – pokazuje literaturę jako przestrzeń myślenia o przemocy, cielesności, wspólnocie i nowoczesności. Równolegle Koziołek intensywnie działa poza uniwersytetem: jest dyrektorem Śląskiego Festiwalu Nauki w Katowicach, współpracuje z Teatrem Śląskim, gdzie literatura spotyka się z praktyką sceny, z Radiem Katowice, gdzie pełni rolę komentatora i popularyzatora kultury, oraz z tygodnikiem „Polityka”, w którym publikuje teksty eseistyczne i krytyczne. Na uczelni, jako profesor Uniwersytetu Śląskiego i jego rektor od 2020 roku, zajmuje się badaniami nad prozą pozytywistyczną, historią literatury i edukacją humanistyczną, a jednocześnie pozostaje jednym z tych akademików, którzy potrafią wyjść z sali wykładowej prosto do publicznej rozmowy o literaturze.

Pan Profesor jest „Ojcem z biblioteki” Czesława Miłosza. Ten portret jest identyczny: „Włosy, na które słońce z okna pada. // I ojciec jasną ma z puchu koronę, // Gdy wielką księgę przed sobą rozkłada”. I choć już nie słońce, ale reflektor lampy scenicznej w studiu lub sali teatralnej go oświetla, to także jawi się jak czarodziej: jego szata (garnitur czy rektorska toga) i sposób mówienia nadają mu aurę magiczną, a „zaklęcia” to w rzeczywistości słowa, które odkrywają przed dziećmi tajemnice świata i literatury. Tak jak w wierszu: ojciec uczy, prowadzi, a jego gesty i słowa mają moc otwierania oczu na rzeczy niezwykłe, zarówno w świecie książek, jak i w życiu codziennym.

Jego felietony, eseje i wykłady działają jak „zaklęcia” z wiersza. Wprowadzają czytelników w świat literatury, przybliżają trudne zagadnienia, zestawiają klasykę ze współczesnością i pomagają zrozumieć świat przez pryzmat książek. W tym sensie Koziołek nie tylko tłumaczy książki, lecz przez nie objaśnia świat, czyniąc z lektury akt edukacyjnej i etycznej praktyki, w której każdy czytelnik staje się aktywnym uczestnikiem rozmowy, a nie biernym odbiorcą.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ