
Świat skurczył się i przyspieszył. Wokół nas dzieje się teraz tak dużo, że z trudem nadążamy. Potok informacji nas zalewa. Chodzi już nie tylko o wiadomości z kraju, regionu czy kontynentu, ale całego, globalnego świata. Oczywiście w czasie rzeczywistym, bo to, co stało się przed chwilą, jest już zamierzchłą przeszłością. W pewnym sensie nawet to, co dzieje się właśnie teraz, już nie do końca powinno nas interesować. Ważniejsze jest to, co się dopiero stanie.
A może dzieje się tyle samo co kiedyś, tylko nowoczesne technologie i środki masowego przekazu sprawiają, że wydaje się nam, że jest inaczej niż za czasów Herodota, gdy nasz świat kończył się za dużą rzeką albo pasmem górskim, a wiedza o nim i toczących się wydarzeniach docierała do ludzi po tygodniach, latach, a niekiedy stuleciach, mieszając się po drodze z legendami i obrastając w prawdziwe i wymyślone wątki dołączone przez niosących opowieści? To zapewne spór, który trudno rozstrzygnąć.
Faktem jest, że zalew informacji, jej wielość i dostępność, wszędobylskość i natarczywość mogą być źródłem udręki i cierpienia, mogą wywoływać zawrót głowy, a mogą i lęk. Mogą być szansą – w cenie są dziś komentatorzy i interpretatorzy, którzy (zapewne tylko w swoim mniemaniu) obejmują umysłem ten chaos i tłumaczą nam skomplikowany świat.
W „Światach lękowych” opisano tydzień z życia mieszkańca Sulejówka, dziennikarza, specjalisty od spraw międzynarodowych, wolnego strzelca, który próbuje z chaosu wydobyć porządek, uporządkować wartki i niekończący się strumień wieści, wydobyć z niego to, co ważne, zrozumieć znaczenie i przewidzieć konsekwencje. Jednym słowem: dokonać czegoś, co wydaje się dziś niemożliwe. A jednocześnie próbuje żyć. I to również, w tym pozornie spokojnym miasteczku na prawym brzegu Wisły, wcale nie jest zawsze takie proste.
Mateusz Grzeszczuk, chełmianin, dziennikarz, twórca podcastu „Podróż bez paszportu”, napisał książkę na te czasy. Chwilami ona bawi, chwilami wbija w fotel, czasem oszałamia listą spraw, wydarzeń, personaliów i danych. Literatura faktu przeplata się tutaj z fikcją, autobiograficzny dziennik – z raportem o stanie świata.
Czytając „Światy lękowe”, z tyłu głowy cały czas towarzyszyło mi hasło „Dzień świra” i widziałem Adasia Miałczyńskiego (fenomenalnie zagranego przez Marka Kondrata) przeniesionego w drugą dekadę XXI wieku i przeglądającego najnowsze wiadomości, skrolującego media społecznościowe i wyszukującego wieści o końcu świata.
To ciekawy debiut, po który warto i trzeba sięgnąć, a potem najlepiej wyjechać na wakacje.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788396903877″/]










