Wtorek, 7 maja 2024
WydawcaCzysty Warsztat
AutorJan Kochanowski
RecenzentGrzegorz Sowula
Miejsce publikacjiGdańsk
Rok publikacji2023
Liczba stron46
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 4/2024

Po raz pierwszy chyba w metryczce mojego omówienia podaję ilustratora książki, ale też ta publikacja właśnie ilustratorowi jest poświęcona. Władysław Brykczyński był twórcą plakatów, znaków graficznych (dziś mówimy o nich „logotypy”), projektów wystaw i ekspozycji, przede wszystkim zaś autorem opracowań i okładek książkowych. Zrobił ich kilkaset, dla różnych wydawców – a pracował nie tylko dla ulubionego Czytelnika, w którym znalazł się w 1956 roku, tuż po zrobieniu dyplomu na warszawskiej ASP, w pracowni Henryka Tomaszewskiego. Działem graficznym wydawnictwa kierował wówczas Jan Samuel Miklaszewski, świetny projektant i grafik, który, jak wspomina Brykczyński, miał trzy pasje: rysunek, wędkowanie i alkohol. Tak się akurat złożyło, że Brykczyński owe zamiłowania podzielał, choć ciut się usprawiedliwiał: „Pod jego kierunkiem wszyscyśmy pili jak smoki”.

W 1966 Brykczyński przygotował oprawę graficzną poematu heroikomicznego Jana Kochanowskiego „Szachy”, wydanego nakładem Czytelnika. Dzieło jest właściwie naśladownictwem utworu Włocha Marca Girolamo Vidy z 1527 roku; Kochanowski akcję rozbudował, zwłaszcza jej elementy romansowe – bo wszak o serce duńskiej królewny potyka się dwóch szachowych knechtów. „Wszystka się sprawa ogląda na stole: / Jako dwa króle przeciw siebie siędą, / A równym wojskiem potykać się będą. / Jeden z nich w jasnej, drugi w czarnej zbroi”, przedstawiał poeta konkurentów, którzy „o królewnę króla często nalegali. / Na koniec oba taką chuć k’niej mieli, / Że się bić o niej pojedynkiem chcieli”. Mądry król kazał napaleńcom rozegrać szachowe spotkanie zamiast okładać się po blachach, co też Kochanowski gracko „udatnym rymem opisał”.

Ilustracje Brykczyńskiego imitują drzeworyty, jakimi w XVI wieku zdobiono książkowe druki, są jednak pełne humoru, zabawnie przedstawiając nie tylko poszczególne figury, ale i serwując całą opowieść o szachowym starciu, w którym biorą udział słonie, łucznicy, piesi zbrojni w piki, strzelające armaty, draby z mieczem i toporem… Rozbawił mnie z pewnością nieśredniowieczny konterfekt dwóch rywali – jeden zaciska pięść, druga puka się w głowę. Gdybyż wszystkie konflikty mogły tak wyglądać…

Autorami publikacji są prof. Janusz Górski, niestrudzony orędownik sztuki książki, i asystująca mu Elżbieta Pałasz, redaktor, założycielka Fundacji Strony. Należą się im za ten tom wielkie podziękowania.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ