środa, 29 grudnia 2021
WydawcaHelion SA
AutorŁukasz Supergan
RecenzentGrzegorz Sowula
Miejsce publikacjiGliwice
Rok publikacji2021
Liczba stron382
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 12/2021

Gdy trafiłem na wzmiankę o tej książkę, pomyślałem, że z przyjemnością o niej napiszę. Gdy wydawca przysłał tom – doskonale przygotowany, pieczołowicie opracowany, z dokładnymi opisami tras i bogatymi ilustracjami – zmiękła mi rura, jak mawiano kiedyś. „Kiedyś”? No tak, o tej książce trudno będzie coś napisać, bo moje doświadczenia łazęgi po polskich trasach niewarte są wspomnienia. Jednak kiedyś wyglądało to inaczej…

Otrzymawszy w  latach siedemdziesiątych dowód, wystąpiłem od razu o tzw. wkładkę paszportową – dokument upoważniający do podróży po krajach „demoludów”, obejmujących, przynajmniej oficjalnie, tak odległe tereny jak Kuba czy Mongolia. Z przyjacielem-równolatkiem postanowiliśmy się wybrać właśnie do Ułan-Bator; okazało się to oczywiście niemożliwe, zatem podróż przez akermańskie stepy zastąpiliśmy wyprawą w bułgarskie Rodopy. Przez Ukrainę, Mołdawię, Rumunię. Co ważne – autostopem. I co jeszcze ważniejsze – udało nam się. Nie taszczyliśmy plecaków o wadze kilkunastu kilogramów, pojechaliśmy na wariata, licząc na życzliwość spotykanych ludzi, pewnie i ich zaciekawienie: dwóch wariatów bez bagażu, machających rękami na poboczu… Zatrzymywali się, no bo a nuż potrzebna była pomoc… Nie, autostop nie był znany wówczas w tej części Europy. Udało się, dojechaliśmy do monastyru w Rile, mnisi pozwolili nam zająć jedną z cel, też za bezdurno.

Doradziłbym ten sposób podróżowania, choć wątpię bardzo, by było to dziś możliwe. Dlatego polecam książkę Łukasza Supergana, aczkolwiek, co państwo z pewnością zauważają, nader mało o niej napisałem. No bo to przewodnik, baedeker, który trzeba – jeśli chce się rzeczywiście iść śladami autora – po prostu dokładnie rozczytać. I stosować się do jego wskazówek. Nie ryzykować na szlakach, ani w górach, ani w terenach płaskich. „Kiedyś” dawno już minęło.

OCEŃ KSIĄŻKĘ