
Niesamowite przeżycia „wycieczkowicza pierwszej
klasy” uwikłanego w sytuację dobrowolnego
poddania się systemowi centralnie sterowanych
represji, to interesujące połączenie absurdu i czarnego
humoru, ocierającego się nawet o makabreskę.
Chociaż bohater powieści nie przypomina sobie,
aby ubiegał się o uczestnictwo w „niedzielnej
wycieczce”, to bez oporu poddaje się surowemu
reżymowi i szykanom, jakim poddani zostają kandydaci
do udziału w wyprawie. Okres przygotowawczy
do tej owianej tajemnicą wyprawy przedłuża się, psychiczne
manipulacje połączone z całym systemem indoktrynacji stają się coraz
bardziej uciążliwe. Kolejne przeżycia bohatera, mimo ich irracjonalności
są w stanie przykuć uwagę czytelnika, w miarę tego, jak niecierpliwość,
z jaką oczekuje on na swoją kolej w „wycieczce” wzrasta. Umacnia się
też w nim wiara, że u kresu wycieczki znajdzie się we wspaniałym, cudownym
świecie. Ta głęboka wiara jest tym bardziej dziwna, że nie jest
znany nikt, kto z takiej wyprawy powrócił.











