środa, 1 lipca 2026
WydawcaZakamarki
AutorSara Stridsberg
TłumaczenieAgnieszka Stróżyk-Dembińska
RecenzentMaria Kulik
Miejsce publikacjiPoznań
Rok publikacji2026
Liczba stron72
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 5/2026

Depresja. To słowo coraz częściej gości w przestrzeni publicznej. Można by je nazwać „słowem roku”, gdyby nie ludzkie tragedie, jakie towarzyszą temu zjawisku. Już od dawna wiadomo, że jeśli coś ważnego dzieje się w społeczeństwie, powinna na to reagować literatura. Oczywistym jest, że dzieci są głównymi uczestnikami tych dramatów, więc literatura dla młodych odbiorców także podejmuje tak wymagającą tematykę.

Celują w tym twórcy z Niemiec i krajów skandynawskich. Pierwszą wydaną w Polsce publikacją dla dzieci poruszającą temat depresji były „Włosy mamy” autorstwa Gro Dahle (EneDueRabe, 2010). Dziś ta książka osiąga zawrotne ceny na Allegro, polecana jest też na różnych portalach parentingowych i biblioterapeutycznych, takich jak „biblioteczka-apteczka”.

Bohaterami książki „Tamtego lata” są Zoe i jej tata. Zoe jest też narratorką, to ona prowadzi czytelnika od pierwszej strony, kiedy to tata znika. Niby jest, ale go nie ma. Znika z przestrzeni domowej, jego krzesło przy stole jest puste, choć nadal tata jest obecny na rodzinnych zdjęciach. Teraz przebywa w innym domu, który na pozór nie różni się od innych budynków, ot, ściany, okna, drzwi. Tylko te drzwi są zamknięte na klucz, a tata zapadł się w sobie i nic go nie cieszy.

Zoe i jej mama odwiedzają go w tym dziwnym domu, gdzie wokół taty kręcą się tajemnicze postacie. Zoe mówi o nich „anioły’, bo są ubrane na biało. Pilnują, aby tata nie odleciał. Jak mógłby odlecieć? Ano zwyczajnie, na skrzydłach. Tyle że tata już od jakiegoś czasu nie widzi swoich skrzydeł, choć kiedyś je miał i czuł, zapomniał, jakie to uczucie. Dlatego jest mu tak trudno.

W tym dziwnym domu są jeszcze inne osoby. One też miały kiedyś skrzydła, dokonywały wspaniałych rzeczy. Sabina niegdyś była znakomitą pływaczką. Teraz też by chciała, ale nie ma jak, więc żyje marzeniami o pokonaniu Pacyfiku, a na pewno o zanurzeniu się w morzu. Nie ma na to warunków, więc od czasu do czasu Sabina, podobnie jak tata, zanurza się w swoim świecie i nie wiadomo, jak do niej dotrzeć.

Zoe nie może pojąć, dlaczego tata jest smutny, dlaczego nie chce mu się żyć, mimo że świat wokół jest taki piękny. Na szczęście nadchodzi wiosna, po niej lato i ta zmiana przywraca mu chęć do życia. Tuląc się do niego, nasuwają się Zoe porównania, że tata jest jak drzewa w szpitalnym parku – zimą zamierają i odżywają na wiosnę. Myślę, że każdy lekarz specjalista zgodzi się z tym porównaniem: jesień i zima to trudny czas dla pacjentów z depresją.

Sądzę, że dorosły czytelnik z łatwością skojarzy depresję taty z wszechobecną społeczną samotnością. Widać to szczególnie na ilustracjach Sary Lundberg. Mnie poruszyły sceny z autobusu, gdzie każdy siedzi osobno i nikt nie nawiązuje kontaktu wzrokowego z innymi.

Wspomniana Sara Lundberg coraz bardziej jest obecna na polskim rynku, miałam okazję recenzować jej autorską książkę „Nikt, tylko ja”. Ilustracje są duże (taki jest format książki), wykonane, jak mi się wydaje, techniką akwareli, wiele scen z opowieści jest rozwiniętych na rozkładówce, co czyni tekst bardziej czytelnym.

Pozostaje pytanie – dlaczego taki tytuł? Opowieść o ojcu, który stracił chęć do życia i nigdy tak naprawdę jej nie odzyskał, wydarzyła się dawno temu, gdy narratorka była dziewczynką. Teraz, z perspektywy lat, już wie, że niektórzy ludzie zawsze będą smutni. Czasem są smutni tak, że muszą mieszkać w szpitalu. I teraz najważniejsza konkluzja – nie trzeba się tego bać. Tak było wtedy, tamtego lata, i tak może być jeszcze wiele razy, w różnych rodzinach.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ