
Gotycka powieść grozy łącząca mroczne klimaty z refleksją nad przemijaniem. Główna bohaterka Jaga Babażyna jest starzejącą się aktorką, której imię przywodzi natychmiast skojarzenie z Babą Jagą. Czytając od końca, odnajdziemy „anyż”, „Babażyna” rymuje się z „kobiecina” i z „aktorzyna”. Jaga będzie niedługo obchodzić urodziny – ile świeczek będzie dmuchać na urodzinowym torcie? Dlaczego jej mąż nagle znika, a potem wraca, i dlaczego wydają się sobie tak obcy? Czy podpowiedzi na temat jej wieku można szukać w rozważaniach o sztukach Szekspira, gdzie pojawia się wzmianka o andropauzie władców? Zazdrość o młodsze pokolenie w osobie aktorki z tej samej garderoby – Anny Marii, która jest na fali – to kolejny trop, który może pomóc rozwikłać zagadkę wieku Jagi. Jaga źle znosi cudzy sukces. Sama natomiast zmaga się z ograniczeniem możliwości wyboru ról, problemami z pamięcią, wpadkami na scenie, po których jest wzywana na dywanik. Te opisy życia aktorki świetnie oddają autentyczność środowiska teatralnego, w którym Murek sama działa, pisząc dla teatru i znakomicie znając jego mechanizmy (warto przypomnieć nagrodzony zbiór dramatów „Feinweinblein”; również okładka „Urodzin” ma teatralny charakter).
Autorka obnaża mechanizmy współzawodnictwa zawodowego, ale jednocześnie pokazuje bohaterkę, która samą siebie uwalnia od wszelkich powinności „bycia grzeczną” wpisanymi w jej płeć. Rozsadza je, wywleka na nice, kontestuje. Jest jak wiedźma, ta, która wie i która mimo trudności – czyżby związanymi z przechodzoną właśnie menopauzą – próbuje oswoić własne starzenie się. W „Urodzinach” Murek miesza różne tropy i rejestry, sięga po powieść gotycką. Duchy są tutaj pełnoprawnymi bohaterami. Kim jest Rodzina, która pojawia się i towarzyszy Jadze? Matka, ojciec i dzieci. Matka czasem znika i wtedy Jaga ją zastępuje – te sceny przypominają sceny z horroru. To wszystko sprawia, że wspaniale się to czyta, choć odsłaniane pokłady grozy budzą ogromny niepokój.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788383960951″/]















