środa, 8 maja 2024
WydawcaPolski Związek Łowiecki
AutorAndrzej Arcimowicz
RecenzentGrzegorz Sowula
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2023
Liczba stron146
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 4/2024

Autor, plastyk i projektant, był przez wiele lat dyrektorem artystycznym „Łowca Polskiego”, istniejącego od 125 lat pisma Polskiego Związku Łowieckiego. Trafił do redakcji zaproszony w 1982 roku przez ówczesnego prezesa organizacji, Jerzego Krupkę – władze pozwoliły na reaktywację „Łowca”, zamkniętego jak wszystkie inne pisma z ogłoszeniem stanu wojennego, stawiając jednak warunek, że zespół redakcyjny będzie całkowicie odnowiony: rolą Arcimowicza było przygotowywanie layoutów poszczególnych numerów, oprawa graficzna kalendarzy i publikacji książkowych. Pisać nie chciał, uważał, że jest facetem „od rysowania”, nie dawał się namówić kolegom. Zasiadł do wspomnień, gdy zaczęli odchodzić – spłaca swój dług wdzięczności.

A kolegów miał nader zacnych, z bagażem doświadczeń i dokonań – literaci Igor Newerly, Bohdan Czeszko, Roman Bratny, Kazimierz Winkler, tłumacze Bronisław Zieliński i Jerzy S. Sito, przyjaciele „po pędzlu” Stanisław Rozwadowski, Andrzej Strumiłło i Mirosław Pokora, leśnicy Dietmar Serafin i wspomniany Jerzy Krupka, „siumni polowace” Michał Issajewicz i Grzegorz Russak, spiker TVP Jan Suzin. Im poświęca rozdziały, wielu innych przewija się w wypełniających tom opowieściach i anegdotach – naprawdę bardzo zabawnych, autor ma do nich dryg, udowadnia, że piórem posługuje się równie sprawnie co ołówkiem; z pewnością mógłby narrację ciągnąć znacznie dłużej. Pisze o swych bohaterach: „Wszyscy mieli jedną wspólną pasję – myślistwo, i traktowali je niezwykle poważnie. To właśnie myślistwo pozwalało im intensywnie pracować i tworzyć, regenerować umysły i siły”. Opowiadając o podchodach, polowaniach, spotkaniach i posiadach, budowie siedlisk, historii łowieckich terenów, odstrzałach selekcyjnych i eksperymentach z hodowlą żyjących dziko zwierząt, stara się przedstawić łowców jako ludzi szanujących zwierzynę i przyrodę, ściśle przestrzegających kodeksu honorowego myśliwego. No tak, ale działo się to pół wieku temu…

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ