Sobota, 10 maja 2025
WydawcaZakład Narodowy im. Ossolińskich
AutorStanisław Barańczak
RecenzentSebastian Walczak
Miejsce publikacjiWrocław
Rok publikacji2025
Liczba stron572
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 4/2025

Czy można urodzić się w 1946 roku i być najmłodszym pisarzem debiutującym w serii wydawniczej? Tak. Do naszych rąk trafił 346. tom „Biblioteki Narodowej”, znajdziemy w niej wiersze Stanisława Barańczaka.

Tym samym poznański poeta, opozycjonista, profesor polonistyki, tłumacz i człowiek wielu innych zatrudnień, dołączył do panteonu dwudziestowiecznych klasyków literatury polskiej. Debiutuje w zacnym gronie, bo obok Różewicza, Szymborskiej i Herberta.

Zbiór zawiera wszystkie opublikowane tomy wierszy Barańczaka, począwszy od „Korekty twarzy” z 1968 roku, na „Chirurgicznej precyzji” z 1998 roku kończąc. Niniejsza edycja zawiera także cztery wiersze rozproszone. Z wierszem ostatnim, czyli „Hemofilią”, czytelnik mógł zapoznać się przy wydaniu „Wierszy zebranych” opublikowanych przez wydawnictwo a5, ale trzy pozostałe: „Aktor”, „Odjąć twarz krajobrazom” i „Względny spokój” ukazują się po raz pierwszy w formie książkowej.

Przy lekturze publikacji nasuwają się dwa pytania. Pierwsze – po co czytelnikom kolejny zbiór wierszy Barańczaka, skoro wydawnictwo A5 regularnie wznawia „Wiersze zebrane”? Obie pozycje, mimo podobnego tytułu, różnią się istotnie treścią. Krakowskie wydawnictwo Ryszarda Krynickiego proponuje przedruki zbiorów wierszy, ale i kilka przekładów z czasów pobytu Barańczaka w Polsce oraz kilka tłumaczeń, których dokonał już w USA. Do tego dodaje dwa sztandarowe eseje, które mają stanowić asumpt do dalszego zapoznawania się z tą dziedziną twórczości pisarza. Edycja Ossolineum koncentruje się tylko na twórczości własnej poety, jednak myliłby się ten, kto sądzi, że jest to zbiór mniej bogaty w treść. Jest wręcz przeciwnie. Całość liryki jest opatrzona wstępem, opracowaniem oraz przypisami do każdego utworu autorstwa Dariusza Pawelca, który twórczości poety poświęcił w dużej mierze swoją karierę zawodową. Całościowe ujęcie biografii Barańczaka – obejmujące jego dorobek twórczy we wszystkich dziedzinach oraz kontekst wydarzeń politycznych, które zmuszały go do dramatycznych wyborów życiowych – w przekonujący sposób ukazuje złożony obraz pisarza.

Widzimy tu misyjność, która kierowała autorem „Dziennika porannego”, bo Barańczak wszystko, co robił, robił dla jakiejś sprawy. Tłumaczył, żeby dać polskiemu czytelnikowi to, co najcenniejsze. Pisał wiersze, żeby oddać fałsz nowomowy PRL-u, publikował recenzje literackie i rozprawy naukowe, żeby pokazać obraz współczesnej poezji. Ryzykował karierę zawodową, żeby dać świadectwo protestu przeciw zamachom na swobody obywatelskie. Dodatkowo Dariusz Pawelec pokazuje nam arcydzielność całego dorobku, podkreśla artyzm liryki poety, która w oderwaniu od interwencyjnych kontekstów jest niezwykle bogata w treść, bardzo komunikatywna w odbiorze, a przy tym inkrustowana wieloma środkami poetyckimi, czego potrafią dokonać tylko najwybitniejsi poeci.

Pytanie drugie – skoro liryka Barańczaka jest pozbawiona zawiłej metafory, po co jej komentarz krytyczny? Czas płynie nieubłaganie i czytelna kiedyś dla odbiorcy symbolika lub niegdyś powszechnie używane sformułowania stają się coraz trudniejsze do rozszyfrowania. Wiele nazw i sformułowań czytelnych przed 1989 rokiem stało się niezrozumiałych. Młodszym czytelnikom należy wyjaśnić, że Jelcz to marka autobusu, a judasz to wizjer w drzwiach. Przypisy zawierają także informacje o pierwodruku i genezie utworów, przedstawiają osoby z najbliższego kręgu autora, jeśli pojawiają się w tekście, oraz wyjaśniają, że słowo „grudzień” nie tylko odnosi się do nazwy miesiąca, ale oznacza także czas wprowadzenia stanu wojennego.

Bogactwo treści i klarowność znaczeń – te określenia chyba najlepiej oddają całość publikacji. Dzięki temu opracowaniu liryka Stanisława Barańczaka zawsze będzie ucztą intelektualną.

[buybox-widget category=”book” ean=”9788366257313″/]

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ