
Premiera gry „Wiedźmin 3: Dziki Gon” była monumentalnym wydarzeniem nie tylko dla polskiego gamedevu, ale także dla całej rodzimej popkultury. Nie dziwi więc, że dziennikarz Zbigniew Jankowski postanowił zajrzeć za kulisy powstawania jednej z najsłynniejszych gier cRPG w historii. I choć książce „Wilczym śladem” sporo brakuje do ideału, to zdecydowanie polecam ją każdemu fanowi „Wiedźmina”.
Nie jest tajemnicą, że gracze często mają miałką wiedzę na temat tego, jak skomplikowaną branżą jest tworzenie gier wideo, a w dodatku uwielbiają narzekać nawet na drobne szczegóły. „Wilczym śladem” pozytywnie może wpłynąć na zmianę tego trendu, gdyż Zbigniew Jankowski pokazuje postęp prac nad „Wiedźminem 3” przez pryzmat ludzi pracujących w firmie CD Projekt RED. W tym celu przeprowadził aż 27 wywiadów i zebrał masę autorskich materiałów.
Decyzja o takim ustawieniu narracji ma swoje pozytywne i negatywne konsekwencje. Z jednej strony pozwala wlać w tę historię sporo serca i dobrze oddaje fakt, że tworzenie gier to praca zespołowa. Z drugiej zaś – każdy kolejny bohater lub bohaterka tej opowieści cofa czytelnika nieco w czasie i wybija go z rytmu, samego autora zmusza zaś niejednokrotnie do małych powtórzeń. Na szczęście te drobne zgrzyty w ostateczności nie przeważają nad masą anegdot, wciągających szczegółów i słabo znanych smaczków.
Nie wszystkie decyzje podjęte przez założyciela wydawnictwa Gamebook bronią się jednak równie dobrze. Dziwi fakt, że w książce wydanej blisko 10 lat po premierze „Wiedźmina 3” nie znalazło się miejsce na kulisy powstawania dwóch wychwalanych dodatków. W wielu miejscach „Wilczym śladem” aż prosi się o więcej odwagi. Jankowski sam przyznaje, że jego uwielbienie dla gry CD Projektu nie jest bezkrytyczne, lecz gdy tylko trafia mu się okazja do jej skrytykowania za całkiem realne niedociągnięcia, idzie co najwyżej w eufemizmy. Tak jakby bał się reakcji swoich bohaterów. Tymczasem historie powstawania tak „Wiedźmina 3”, jak i „Cyberpunka 2077” pokazują, że polska spółka ma na sumieniu pewne „grzeszki”. Bez ich wskazania żadna książka na ten temat nie może być „pełna”, co przecież nie umniejsza sukcesów CD Projektu.











