
Miłośnicy twórczości Philippy Gregory cierpliwie czekali, aż napisze kolejny tom o Tudorach, zatem „Zdrajczyni Jane Boleyn” jest długo wyczekiwaną kontynuacją.
Światowym bestsellerem były „Kochanice króla”, o siostrach Boleyn, na podstawie powieści Philippy Gregory nakręcono film telewizyjny oraz kinowy z doborową obsadą. Nieco starsi czytelnicy zapewne pamiętają serial z lat siedemdziesiątych „6 żon Henryka VIII”, który oglądała prawie cała Polska. Serial na tyle pobudził zainteresowanie Polaków sprawami monarchii angielskiej, że wiele publikacji ich dotyczących cieszy się do dziś powodzeniem i w ten klimat znakomicie wpisuje się Philippa Gregory. Autorka weszła w świat XVI-wiecznej Anglii po sam czubek głowy, głównie w świat rezydencji królewskich, oprowadza czytelników po Pałacu Hampton Court, Tower of London, Greenwich Palace i po kilku innych, w których dzieje się akcja „Zdrajczyni”. Pałace te znajdowały się na trasie regularnych letnich objazdów królewskich. Służyły one zapewne wzmocnieniu autorytetu króla, ale głównie były okazją do polowań, uczt i wszelkiego rodzaju rozrywek. I te Gregory opisała znakomicie. Czytając jej powieść, ma się wrażenie, że w zasadzie tylko temu cały czas oddawał się król ze swoją świtą i dworem królewskim. To gigantyczne theatrum mundi, w którym rolę Boga ogrywa sam Król Henryk VIII, potwór w ludzkiej skórze: bezwzględny, okrutny i kompletnie bezkrytyczny, zatopiony w morzu pochwał i hipokryzji. Świat kręci się według jego woli, a co gorsza – według kaprysów i gargantuicznie rozdmuchanego ego. Moralność, lojalność i sprawiedliwość nie istnieją, liczy się tylko ślepe posłuszeństwo wobec króla, a niewierność i szybkie zmiany sojuszy mogą zagwarantować przetrwanie – w takim świecie żyje Jane Boleyn.
Czy można zatem wobec niej używać pojęć wywodzących się ze świata moralnego, pełnego ideałów, dążącego do sprawiedliwości? Czy pojęcie zdrajczyni jest adekwatne wobec Jane Boleyn? Pytanie prowokacyjnie, bo warto się nad tym zastanowić, czytając książkę. Philippa Gregory opisuje kobietę, bratową królowej Anny Boleyn, żyjącą w epicentrum intryg, zmuszoną do manipulacji. Jej ojciec – myśliciel, tłumacz, chciał, aby została damą dworu, uczynił z niej wykształconą kobietę, posługującą się łaciną, francuskim, niemieckim i hiszpańskim. I w tym okrutnym, męskim dworze Tudorów przez lata udawało się Jane Boleyn zachować głowę, nie dzięki temu, że dzielnie służyła pierwszej, drugiej, trzeciej i czwartej żonie Henryka VIII, a dopiero piąta z kolei, Katarzyna Howard, pociągnęła ją za sobą na dno, ale dzięki temu, że była na tyle inteligenta, że potrafiła poruszać się w gąszczu fałszu. By nie zwariować i przetrwać w piekle, trzeba odrzucić poczucie winy i bardzo selektywnie priorytetyzować własne potrzeby.
Refleksji dotyczących głównej bohaterki można snuć wiele, a większość dotycząca doli kobiet w patriarchalnym świecie wydaje się być nader aktualna. W tym upatruję wartość tytułu, a nie w niepewnej wierności faktom historycznym. Kupuję interpretacje historyczne Philippy Gregory z całym dobrodziejstwem inwentarza.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788329120388″/]










