
Rafał Grupiński, wicemarszałek Senatu XI kadencji, polityk znany, kojarzony z określoną opcją polityczną, pięciokrotnie wybierany poseł do Sejmu, napisał powieść z krwi i kości. To późny debiut prozatorski, jeśli nie liczyć trzech opowiadań wydanych w zbiorach z innymi autorami. Nieco bogatszy jest jego dorobek poetycki, obejmuje pięć tomów wydanych zarówno kiedyś w drugim obiegu, jak i współcześnie. Ostatnia książka poetycka z 2021 roku ma prowokacyjny tytuł „Bogini Jezus”, co w kontekście wydania w 2025 roku powieści pt. „Żubura” ma znaczenie. Autor przyzwyczajał czytelnika, że nie jest autorem oczywistym i dla każdego.
„Żuburę” pisał dla odbiorcy specyficznego. Dla lubiącego wyzwania czytelnicze, wycieczki międzygatunkowe i wreszcie skomplikowane zagadki intelektualne. Rafał Grupiński opisał w tej książce świat widziany z perspektywy dwóch tysiącleci – epoki starożytnej, czasów aktywności św. Augustyna z Hippony w Cesarstwie Zachodniorzymskim i okresu pierwszej wojny światowej, połączonego klamrą życia złoczyńcy z czasami komunizmu PRL. Zdumiewająca parabola. Książka składa się z łacińska tytułowanych rozdziałów, ułożonych w trudnym do rozszyfrowania szyku, przeplatanych wynurzeniami z zaświatów. Jest jak puzzle, które niepokoją wraz z postępującym odsłanianiem obrazu.
Rafał Grupiński sam nazywa tę książkę kryminałem metafizycznym i to jest dobre określenie „Żubury” jako gatunku, ale i wskazówka dla czytelnika, bo czytelnik „Żubury” potrzebuje podpowiedzi, stąd na końcu książki m.in. spis postaci. Książka wymyka się wszelkiemu szufladkowaniu. Autor ma świadomość debiutu prozatorskiego w wieku i pozycji, w których może pozwolić sobie na pełną wolność twórczą, bez mizdrzenia się do czytelnika. W jednym z wywiadów powiedział, że pisał tę książkę pięć lat, głównie nocami. Książka ma coś z mrocznej atmosfery bezsennych nocy. Wprowadza czytelnika w zakłopotanie, dając jednocześnie poczucie uczestniczenia w ważkich rozważaniach filozoficznych. Tytuł – „żubura” – to wyraz z gwary poznańskiej, oznacza mętną wodę. W książce to pojęcie pada dwukrotnie, za pierwszym razem jako określenie lurowatej kawy, za drugim – brudnej i mętnej rzeki Warty. Wnikając w lekturę książki, nasuwa się myśl, że odnosi się też do ludzkiej natury, nad charakterem której spory od lat toczą filozofowie i psycholodzy. Czy fundamentalne cechy ludzkie są stałe, czy kształtowane przez byty kulturowe i społeczne? Uważny czytelnik znajdzie w „Żuburze” wiele podpowiedzi do rozważań na wyżej postawiony dylemat. Grupiński, historyk kultury, pisze z erudycyjną swobodą, zuchwale żongluje między scenami, czasami, miejscami, zostawiając nieraz czytelnika z rozdziawioną gębą. Znajdziemy tu i trochę kryminału, powieści historycznej, refleksji filozofujących o tradycji augustynizmu, w której zło rozumiane jest jako brak dobra i dramat niewłaściwie użytej wolnej woli, jak i pesymistyczną wizję świata obecnego u Artura Schopenhauera, dla którego źródło cierpienia tkwi w ślepej, nienasyconej woli życia. Napisałam na początku, że to książka nie dla każdego, ale z pewnością dla czytelnika wyrobionego i cierpliwego, gotowego poddać się eksperymentowi literackiemu.
[buybox-widget category=”book” ean=”9788368610284″/]













