
„Flirt nie jest moją
mocną stroną. Nigdy nie był” – zaczyna swoją
opowieść Dilys
Holmes, kobieta
pięćdziesięcioparoletnia,
nadal atrakcyjna, żona szanowanego
prawnika i matka dwóch dorosłych
synów. Dilys nie kłamie. Nie musi flirtować, żeby czuć się kobietą
spełnioną i szczęśliwą. Zajmuje się sztuką, ma piękny dom, mąż ją uwielbia, pozornie zwyciężyła kompleksy
z dzieciństwa – biedę, nieczułość
matki, okrucieństwo siostry, brak ojca, poniżające traktowanie dalszej rodziny. Jednak w chwilach słabości wraca bolesna przeszłość, Dilys w głębi duszy jest wciąż małą dziewczynką pragnącą miłości i akceptacji.
A jednocześnie dorosłą kobietą,
która nie może zapomnieć o swoich pragnieniach – namiętności i szaleństwie, nie może zapomnieć o Królewskiej Komnacie. Podwójne życie Dilys rozpoczyna się… na peronie.
Matthew pojawia się w mało
romantycznych okolicznościach, które z flirtem mają niewiele wspólnego.
Ona wraca z pogrzebu swojej
najbliższej i jedynej przyjaciółki. On w odpowiedniej chwili wyciąga chusteczkę i…
„Jeśli kiedyś myślałam, że łyżeczkami
kawy odmierzałam sobie
życie, przestało to być aktualne”
– dochodzi do wniosku Dilys cytując T.S. Eliota. Oszukuje męża,
pod przykrywką nagłej przyjaźni
z dawno niewidzianą ciotką Lizą, wymyka się na spotkania z kochankiem,
romans nadaje sens jej życiu, ale wciąż nie może zdecydować się na rezygnację z małżeństwa. Sekretne
życie, które odkrywa, Dilys nazywa wkroczeniem do Królewskiej
Komnaty – odkrywa niebezpieczeństwo,
chaos, seks, pragnienie,
kłamstwo, tęsknotę – poznaje obszar życia, którego pragnęła, starając
się o tym zapomnieć w przyjemnej,
ale przewidywalnej codzienności.
Sprawy komplikują się jeszcze
bardziej, gdy na scenę wkracza ciotka Liza we własnej osobie. Tytuł
nabiera dwuznaczności – staruszka
także prowadziła podwójne życie, podobnie naznaczone kłamstwami i niespełnieniem. Godzi się zachować sekret Dilys i wyjawia kuzynce wiele rodzinnych sekretów…
Mavis Cheek opowiada historię zdrady i trudnych wyborów Dilys z poczuciem humoru, nutką goryczy
i lekkim przymrużeniem oka. Dlatego powieść czyta się z przyjemnością
i lekką zadumą. Świetna lektura nie tylko na urlop.
„Życie…” to kolejna powieść w serii Rebisu – „Jej portret”.













