Czwartek, 24 września 2026
Miasto jest pustynią, jeśli chodzi o festiwale czy targi książki

Inga Iwasiów w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl mówiła gorzko o literaturze w Szczecinie: „nie mamy do zaoferowania w planie ogólnopolskim niczego”. Pisarka gościła w programie „Kulturalny Szczecin”.

Zdaniem Ingi Iwasiów w Szczecinie brakuje tu systemowego myślenia o sztuce literackiej i związanych z nią wydarzeniach. Pisarka nie gryzie się w język i twierdzi, że jeśli chodzi o istotną literaturę, Szczecin nie ma w tej chwili nic do zaoferowania. Odpowiada także na pytanie, dlaczego miasto jest pustynią, jeśli chodzi o festiwale czy targi książki: „Żeby był dobry festiwal, musi być instytucja, która będzie odpowiedzialna za jego zorganizowanie” – mówi.

W Szczecinie nie brakuje osób i środowisk, które chciałyby zrobić coś dla literatury. Problem, zdaniem Ingi Iwasiów, zaczyna się wtedy, gdy spojrzymy na literaturę szerzej – jak na element miejskiej polityki, wymagający nie tylko entuzjazmu, ale także zaplecza instytucjonalnego i konsekwentnego działania. „Oddolne idee są. Są środowiska, osoby, które byłyby gotowe poświęcić czas na stworzenie takich instytucji. (…) To nie może być wolna amerykanka, to nie jest działalność społeczna, niszowa. To wymaga pomyślenia całej struktury” – mówi pisarka.

W Szczecinie trwają obecnie prace nad strategią kulturalną miasta. Nie wiadomo jeszcze, jakie miejsce zajmie w niej literatura. Pisarka zwraca jednak uwagę, że przez lata nie patrzono na nią strategicznie. „Od wielu lat literatura nie zajmuje w (…) strategii miasta czy województwa ważnego miejsca. Inne miasta wiedzą, że od literatury można zacząć myślenie, które jest i wspólnotowe, i koncepcyjne. Że bez humanistyki nie ma nowoczesnego miasta” – przekonuje.

Jej zdaniem problem dotyczy nie tylko organizowania dużych wydarzeń. Chodzi także o stworzenie warunków, w których mogłyby rozwijać się księgarnie, wydawnictwa czy kolejne inicjatywy literackie.

„Miejsce literatury w Szczecinie nie istnieje (…) w zbudowanej rozsądnie strukturze. Żeby był dobry festiwal, musi być instytucja, która będzie odpowiedzialna za jego zorganizowanie. Żeby było porządne wydawnictwo, muszą być warunki. Żeby były księgarnie, to nie tylko pasjonaci, ale też różne sposoby pomagania tym kulturotwórczym miejscom” – uważa Iwasiów.

Jako przykład rozwiązania, które mogłoby być dla Szczecina inspiracją, pisarka wskazuje Poznań. Tamtejsza Poznańska Nagroda Literacka jest – jak podkreśla – efektem współpracy miasta i uniwersytetu, które chcą tworzyć coś miastotwórczego. Inicjatywa jest po stronie dużej instytucji kultury, Zamku w Poznaniu, reprezentującej prezydenta miasta.

Szczecin nie jest jednak całkowicie pozbawiony wydarzeń humanistyczno-literackich. Jednym z przykładów jest Festiwal Bonhoeffera, organizowany przede wszystkim przez Teatr Polski i Uniwersytet Szczeciński. Jest w nim miejsce dla literatury, ale – jak podkreśla pisarka – uniwersytet nie może samodzielnie udźwignąć takiej misji. „Tu chodzi o to, żeby to całe miasto zrozumiało, jak ważna jest literatura i po co jest literatura. I że literatura to nie tylko rozrywka” – mówi.

Zdaniem pisarki Szczecin nie ma dziś literatury, która byłaby istotna w szerszym kontekście polskiej kultury.

 

Podaj dalej
Autor: W
Źródło: WSzczecinie.pl