
„Chcemy uratować rynek książki w Polsce. Chcemy mieć twórców, piszących książki być może nie wysokonakładowe, ale w inny sposób wartościowe. Chcemy mieć nie tylko wielkie sieci dystrybucyjne, ale także małe księgarnie. Jeśli tego nie uregulujemy, to ten rynek, w formie, jaką znamy, zniknie” – powiedziała ministra kultury Marta Cienkowska w rozmowie z Kulturą Liberalną.
Jak przekazała, ustawa o ochronie rynku książki jest przed etapem wpisu do prac legislacyjnych rządu, w konsultacjach międzyresortowych. Ponieważ są różne grupy interesariuszy, „wyważenie dokumentu legislacyjnego było bardzo trudne, dlatego prace trwały tak długo”.
„Powoli spływają uwagi do naszych propozycji. W momencie, kiedy zostaną one przyjęte przez pozostałe resorty, pojawi się wpis w wykazie prac legislacyjnych rządu” – wskazała szefowa resortu kultury.
Zapytana przez Sylwię Górę o to, czy ustawa zostanie wprowadzona w tej kadencji?, ministra Marta Cienkowska odpowiedziała: „Tak zakładamy. Przed nami jeszcze konsultacje społeczne. Nie będziemy jednak robić równocześnie konsultacji społecznych i międzyresortowych, raczej je rozdzielimy, bo po konsultacjach społecznych tekst ustawy może się w kilku szczegółach zmienić. Zdajemy sobie sprawę, że wydawcy będą chcieli powiedzieć swoje, dystrybutorzy swoje, a twórcy swoje. Ministerstwo musiało wyważyć wszystkie głosy w swojej propozycji. Rozmowy ze środowiskiem mogą trwać około miesiąca. Te międzyresortowe do półtora miesiąca, potem mamy jeszcze Stały Komitet Rady Ministrów, więc ustawa powinna być głosowana około marca 2027 roku”.












