Czwartek, 24 września 2026

Nowa, groteskowa i prześmiewcza, a zarazem pełna empatii debiutancka powieść Szymona Biry

Prześmiewcza, absurdalna i przewrotna, zarazem jednak pełna szacunku wobec bohaterów. „Nowa” – powieść Szymona Biry przenosi nas do końca lat 90. i początku 2000. Narratorem książki jest młody, wrażliwy, zbuntowany nastolatek, który nie radzi sobie w ponurej rzeczywistości szkolnej, odzwierciedlającej brutalność wciąż „transformującego się” systemu. Bohater ląduje na oddziale zamkniętym w tajemniczym szpitalu, gdzie na nowo odkrywa ludzi, zagłębiając się w mikrokosmosy innych pacjentów – tych słabszych, gorszych, tych, którym po drodze się „nie udało”.

Bira sięga po temat kryzysu psychicznego młodych ludzi, ale opowiada o nim w sposób daleki od oczywistych tonów. „Nowa” jest powieścią przygodową, humorystyczną, a nawet ekscentryczną, w której śmiech przeplata się ze smutkiem, a groteska z uważną obserwacją rzeczywistości. Zamiast jednoznacznych odpowiedzi pojawiają się pytania: ile rzeczywiście zależy od nas? Czy każdy jest kowalem własnego losu? I jak wiele może zmienić obecność drugiego człowieka?

Budzę się. Jest biało. Znam to, pewnie z jakichś filmów. „Kurwa!” To pierwsze, co myślę. „No to raczej się nie udało”. To drugie. „No to teraz dopiero będę miał przejebane”. I ledwo pomyślę to trzecie, ktoś już do mnie podchodzi. Ktoś żywy. Tak mi się przynajmniej wydaje. Sprawia wrażenie żywego. W dodatku się uśmiecha. Jezu, uśmiecha? Zbliża albo oddala… Przez chwilę jeszcze nie odróżniam linii, struktur i układów. Nie, jednak się zbliża, bo zaraz coś zaczyna majstrować przy mnie, przy moich poodkrywanych dłoniach. Ale też trochę przy nogach. Nie, bardziej przy dłoniach. To akurat sobie dość dobrze przybliżam. Zoomuję. Łapię ostrość. I zaczyna mi to dobrze iść, bo po chwili orientuję się, że majstruje przy moim wenflonie. No, czyli wszystko się zgadza. Teraz to dopiero… Z trudem przekazuję sobie szybkie gratulacje. Mijają sekundy, może minuty – nie wiem, jeszcze nie odróżniam tego za bardzo. „Coś wymyślę przecież. Tak tu nie zostanę. Taki”. W ogóle co to jest za chora akcja?! Mijają być może kolejne minuty. Delikatnie próbuję się poruszyć, ale zaraz, jak bumerangiem, dostaję w łeb, że to niemożliwe, praktycznie niewykonalne. Że jestem kulką, nierówno odlaną, z betonu bądź jakiegoś innego stopu, dlatego nie mogę się poruszać. Oczy mam jak kret z jaskrą. Wszystko jeszcze jest przymglone, przymrużone, przydymione całe.

Szymon Bira (ur. 1987) – autor książek poetyckich 3,5 (2015) i 1,1 (2021), za którą otrzymał wrocławską nagrodę WARTO 2022 i nominację do Nagrody Literackiej Gdynia 2022. Jego wiersze publikowano m.in. w „Odrze”, „Dwutygodniku”, „Piśmie”, „Przekroju”, „Znaku” i „Wizjach”, a teksty i wywiady także w „Forbes” i „K MAG”. Pochodzi z Bytomia, pracuje we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki, gdzie organizował blisko dwadzieścia wystaw malarstwa, rzeźby i instalacji artystycznych, m.in. we współpracy z Zachętą – Narodową Galerią Sztuki i Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku.

 

 

Podaj dalej
Autor: Państwowy Instytut Wydawniczy