Poniedziałek, 12 października 2026

Planowany wywiad z Olgą Tokarczuk nie doszedł do skutku. Jak opisuje dziennikarz „Rzeczpospolitej” Adam Pantak w artykule opublikowanym 10 października, przedstawicielka Wydawnictwa Literackiego odmówiła przekazania noblistce przygotowanych pytań, uznając je za zbyt konfrontacyjne.

Rozmowa miała dotyczyć nowej powieści pisarki „Świat jest za dużo”, której premierę zaplanowano na 14 października. Dziennikarz przygotował 25 pytań dotyczących m.in. interpretacji twórczości Tokarczuk, filozoficznych założeń jej prozy, teatralnych adaptacji oraz stosunku autorki do sztucznej inteligencji.

Według relacji autora, zastrzeżenia wydawnictwa dotyczyły m.in. pytań o nadmiar metafor w powieści, jej baśniowy charakter oraz inspiracje filozoficzne. W późniejszej pisemnej odpowiedzi wydawnictwo wyjaśniło, że pytania wykraczały poza zakres tematyczny ustalony przed lekturą książki.

„W pisemnej odpowiedzi od wydawnictwa czytam, że przesłane przeze mnie pytania odbiegają od zakresu tematycznego, który nakreśliłem przed lekturą 'Świata jest za dużo’ i z tego powodu nie trafią do noblistki. O konfrontacyjnym tonie tym razem nie ma ani słowa. Święte prawo wydawnictwa i autora odmówić wywiadu. Problemem nie jest jednak to, co komu wolno, co wypada albo co jest od kogo oczekiwane. Istota opisywanej przeze mnie sytuacji tkwi gdzie indziej. To radykalne zamknięcie możliwości dialogowania, konfrontowania jednej z najważniejszych polskich intelektualistek z jej własnymi tezami albo tym, jak można je czytać. (…) Historię nieodbytego korespondencyjnego 'wywiadu’ przytaczam jednak nie po to, by się państwu pożalić na los dziennikarza. W tym przykładzie widać bowiem doskonale istotę choroby trawiącej polskie życie intelektualne. Dociekliwość bywa nazywana atakowaniem, potrzeba klaryfikacji czepianiem się o słówka, pytania zbudowane na dialektycznym modelu teza – antyteza sprowadzaniem poglądów polemisty do absurdu. Z założenia celem każdego pytającego, który wychodzi poza gładkie formułki, jest zaoranie, zgrillowanie, ośmieszanie pytanego. Tak karykaturalny obraz przybrał współczesny dyskurs intelektualny. Bywają państwo na festiwalach literackich i przysłuchują się prowadzonym tam panelom? Do uczestnictwa w nich niemal zawsze zaprasza się identycznych sobie rozmówców albo przynajmniej tych, którzy jak ognia boją się jakiejkolwiek między sobą niezgody. Widzowie są wówczas skazani na przyglądanie się spijaniu z dziubków i poklepywaniu po plecach. Towarzystwo wzajemnej adoracji bawi się przy tym świetnie, przynajmniej w teorii, bo nie wierzę, że choć trochę nie doskwiera mu nuda zionąca z przymusu mówienia w kółko tego samego” – pisze Adam Pantak.

 

Podaj dalej
Źródło: Rzeczpospolita
Rynek książki
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.