
Kardynał Joseph Ratzinger w książce napisanej
i skończonej tuż przed jego wyborem na papieża‚
zajmuje się poważnym problemem, którego źródłem
są tezy wysunięte przez Galileusza‚ gdy ten
próbował uniknąć konfliktu między astronomią kopernikańską‚
a Pismem Świętym. W efekcie to, co
miało być harmonijne‚ słuszne i niezawodne stało
się fundamentem „wielkiego rozłamu”‚ a religia
i moralność stanęły w opozycji wobec biologii i prawa.
Paradoksalnym wydaje się fakt‚ że obie strony
działały w imię ludzkości i jej dobra.
W „Europie Benedykta” Ratzinger wytyka wiele sprzeczności ukształtowanych
na bazie różnic teologicznych i naukowych, m.in.: prawa kobiet
a prawo do życia dzieci nienarodzonych‚ wzrost możliwości nauki
nieproporcjonalny do rozwoju jednostki‚ moralny zakaz dyskryminacji
a homoseksualizm.
Podczas lektury „Europy Benedykta”‚ nie sposób przeoczyć faktu‚ że
na kontynencie o chrześcijańskich fundamentach wyrosła kultura gotowa
w swoim cynizmie stworzyć człowieka na obraz i podobieństwo… no,
kogo? Jakby istotą człowieczeństwa nie były: bezpieczeństwo‚ wolność‚
godność – niemożliwe do wyprodukowania. Nauka winna pomagać
w rozumieniu świata, a wiara pomagać wytrwać w wysiłku i nadziei.














