środa, 30 maja 2018
WydawcaZielona Sowa
AutorCezary Harasimowicz
RecenzentEwa Tenderenda-Ożóg
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2018
Liczba stron200
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 5/2018

Pisała o niej Hanna Krall w zbiorze „Tam już nie ma żadnej rzeki”, a konkretnie w reportażu „Obecność”. O drzewie mirabelki, które rosło w podwórku na dawnych warszawskich Nalewkach, przy ul. Wałowej, na tyłach dzisiejszej ul. Andersa. Mirabelka była niezwykła, bo przetrwała wojnę, powstanie w getcie, PRL i narodziny nowej Polski. Niestety w 2016 roku nie przetrwała piły developera i została ścięta. Wycinka poruszyła mieszkańców, a także scenarzystę i aktora Cezarego Harasimowicza, który wychował się na podwórku obok. Postanowił opowiedzieć dzieciom historię drzewa, które rosło na przekór losowi.

Piękna ta historia, niesie głęboki przekaz i przywołuje świat, którego już nie ma. Nie ma już tętniących życiem Nalewek, eleganckich pań, pięknie uczesanych, czytających poezję w Ogrodzie Saskim i barwnych mieszkańców kamienicy pana Friedmana ani fabryki strojów karnawałowych braci Alfusów.

Bohaterką książki jest mirabelka obdarzona ludzkimi cechami – rozumie człowieczą mowę, znakomicie dogaduje się z dziećmi, odczuwa radość i smutek. Cieszy się, gdy jej miodowe owoce trafią na kompot albo na ciasto. To w jej cieniu odbywają się ważne rozmowy, np. gdy Dorka i Chaim wyznają sobie miłość, pan Alfus oferuje biednemu chłopcu pracę, by ten mógł ożenić się z ukochaną albo gdy trwa wojenna pożoga i Chaim rozmawia z panią Ireną (Sendlerową) na temat uratowania z getta synka Noamka.

Jej mama, też mirabelka, nie może zrozumieć tego, co nagle zaczęło się wokół nich dziać. Gdzie zniknął ten uporządkowany świat? Dziwi się: „dlaczego ludzie ludzi ogrodzili murem, skazując swoich braci na głód i cierpienie, skazując ich na śmierć tylko dlatego, że nasi ludzie z Nalewek, Wałowej, Franciszkańskiej, Gęsiej, z Nowolipek (…) są inni?”. I dodaje: „Chcę już odejść z tego świata. To nie jest mój świat”. Tymczasem autorka „Zdążyć przed Panem Bogiem” tak to widziała: „Mirabelka próbowała odejść. Pochyliła się i wyciągnęła przed siebie gałęzie. Gotowa do podróży, wysunęła korzenie z ziemi. Nowi mieszkańcy otoczyli pień stalową obręczą i umocowali linami”. Pytana później o to, czy to jest rzeczywiście tekst reporterski, Krall odpowiedziała: „Mirabelka naprawdę rosła pochylona do przodu i naprawdę szykowała się do odejścia”. Harasimowicz nie kryje, że reportaż był inspiracją do stworzenia opowieści.

Wojenna pożoga minęła, przeszedł czas odbudowy stolicy, nie ma już Nalewek, jest ulica Nowotki (na cześć działacza komunistycznego), pod mirabelką spotykają się już inni ludzie z innymi zmartwieniami. Też chcą żyć normalnie, nie w obłudzie i dość już mają szykan, kartek i półek z octem.

Wyborna powieść o ludzkim losie z wielką historią w tle. To dzięki takim autorom, takim publikacjom pamięć o dawnych czasach, o ludziach, którzy wtedy żyli, o mirabelce-symbolu nigdy nie zaginie. Nie sposób nie wspomnieć też o pięknych, klimatycznych ilustracjach Marty Kurczewskiej, które dopełniają opowieść zawartą na stronach tej książki, i w które można spoglądać bez przerwy.

Historia mirabelki z dawnych Nalewek będzie miała dobre zakończenie. Jeden z mieszkańców zachował kilka jej pestek i zabrał ze sobą do Stanów Zjednoczonych. Z nasion wyrosły piękne drzewa, a niedawno do Polski przywieziono kilka gałązek, z myślą o zasadzeniu na Muranowie, w okolicy ul. Andersa.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ