Piątek, 10 grudnia 2021

Rozmowa z Ernestem Quadrato, autorem książki „Spadaj nadwago”, o roli nawyków i motywacji w budowaniu świadomego i pozytywnego stylu życia.  Pisarz dzieli się swoją historią, by pokazać innym, że zawsze jest droga powrotu do zdrowia.

 Na początku swojej książki piszesz, że zatraciłeś równowagę w swojej relacji z jedzeniem. Jak do tego doszło?

Ciężko zidentyfikować konkretny moment. To działo się stopniowo. Jeszcze jako student pamiętam, że jedzenie było gdzieś w tle, przy okazji, w razie głodu. Wyraźnie zły trend zaczął się po rozpoczęciu pracy zawodowej. Wiążę to głównie z tym, że przestałem się aktywnie ruszać. Większość czasu zacząłem spędzać siedząc. Nie rozładowałem napięcia i emocji przez ruch i odruchowo zacząłem więcej jeść. Tak zaczęło się błędne koło. Mało ruchu fizycznego i dużo jedzenia, zwłaszcza tego wysokokalorycznego. Sporo słodyczy, słodkie jogurty, hot dogi, hamburgery, frytki. Duże śniadanie, dwa obfite obiady dziennie, no i coraz częstsze myślenie o jedzeniu, nawet po przebudzeniu w nocy zaglądałem do lodówki, żeby przekąsić kanapkę lub wędlinę.

Czy jedzenie było dla Ciebie źródłem pocieszenia, czy po prostu nie zauważałeś tego jaki ma wpływ na Twoje zdrowie?

W wirze dnia codziennego i natłoku spraw łatwo stracić spokój umysłu, poddać się negatywnym emocjom i projekcjom, w pewnym momencie jedzenie u mnie stało się rodzajem reakcji na niepokój czy stres. Następnie przerodziło się w zły nawyk i ocknąłem się po latach z otyłością i na skraju cukrzycy.

Co było Twoją najważniejszą motywacją do zbudowania nowych nawyków żywieniowych?

To było połączenie dwóch obserwacji, najpierw doznałem wstrząsu, kiedy zobaczyłem swoje zdjęcie z profilu i przeraziłem się jak źle wygląda mój wielki sterczący brzuch. Dodałem do tego swoje kłopoty zdrowotne, wysoki poziom cukru i cholesterolu we krwi, zadyszka przy wchodzeniu na drugie piętro po schodach. Wtedy dojrzałem do silnych postanowień, że muszę zacząć żyć inaczej. Nie wiedziałem dokładnie jak, ale zacząłem nad tym pracować, a determinacja prowadziła mnie do odnajdywania pożądanych zmian nawyków, które potem skrupulatnie opisałem.

W swojej książce piszesz o roli nawyków, które umożliwiają nam nie tylko utratę wagi, ale również osiągnięcie sukcesu w innych dziedzinach naszego życia. Które z nich uważasz za najważniejsze w kontekście dbania o swoją sylwetkę?

Okazuje się, że wszystko to co służy zgubieniu kilogramów i zdrowej sylwetce, służy jednocześnie naszemu ogólnemu zdrowiu i kondycji fizycznej, zwłaszcza sercu i układowi krążenia, ale także mózgowi, co przekłada się na redukcję stresu, samopoczucie, logiczne myślenie. Załatwia się tutaj przynajmniej trzy pieczenie na jednym ogniu. Zdrowie fizyczne i psychiczne są natomiast fundamentem, na którym można budować wszystkie inne sukcesy.

Jeden z moich kolegów właśnie poszedł na długie zwolnienie lekarskie z powodu pogorszenia wyników badania serca i wyczerpania pracą. Tak się składa, że ma nadwagę i w ogóle nie stosuje zdrowych nawyków w życiu. To już drugi podobny przypadek w tym roku z otoczenia moich znajomych, poprzedni dotyczył kolegi w moim wieku, który miał zawał serca. Życie to bieg na długi dystans, młody organizm wiele wybacza, ale bez jego odpowiedniego serwisowania i zadbania, o cieszeniu się świetnym zdrowiem po czterdziestce czy pięćdziesiątce można zapomnieć.

W poradniku opisuję pięć prostych elementów, których zastosowanie zmienia nie tylko nadwagę, ale ogólną jakość życia.

Poruszasz również inny istotny temat, jakim jest motywacja lub raczej utrata motywacji. Co zatem powinniśmy zrobić, by wytrwać?

Motywacja składa się z dwóch elementów. Najpierw trzeba określić cel, który chcemy uzyskać, ale samo określenie celu jest tylko życzeniem bez większego znaczenia. To co jest najważniejsze, to żeby zdecydować się na podjęcie kroków do realizacji celu. Nawiązać ze sobą coś w ramach kontraktu, zgodnie z którym będziemy postępować tak, żeby cel uzyskać. To gotowość i konsekwencja działania decydują o sukcesie. W książce pokazuję co trzeba przestać robić, a co zacząć, żeby cel osiągnąć. Mnie na przykład często nie chciało mi się praktykować ruchu fizycznego – w moim przypadku biegania. Zwłaszcza jak była pochmurna pogoda, zimno i mokro. Wtedy przypominałem sobie czemu to ma służyć, wyobrażałem sobie jak mam wyglądać, jaki mam cel oraz, że obiecałem sobie ten cel osiągnąć – i biegłem. W tracie biegu zazwyczaj nabierałem pozytywnej energii i dziękowałem sobie, że jednak się zmusiłem. Rezultaty długoterminowe są rewelacyjne, mam na myśli sylwetkę, kondycję, samopoczucie i zdrowie, więc obecnie jest zazwyczaj odwrotnie – często czekam kiedy znowu wypada mój termin biegania i jestem szczęśliwy jak mogę wybrać się na spacer lub na siłownie w parku. Jak piszę w książce to nie musi być akurat bieganie, może być pływanie, spacery i inne aktywności.

Jak zauważyłem, najciężej może być wytrwać zanim zacznie być widać wyraźne rezultaty, trzeba wtedy realizować kontrakt ze sobą na kredyt przyszłych efektów. Po pojawieniu się widocznych rezultatów jest już dużo łatwiej, a dodatkowo nowe sposoby działania wchodzą w nawyki i staja się nową normą postępowania i naturalną częścią harmonogramu.

Dzisiaj Twoja relacja z jedzeniem jest bardziej świadoma. Otwarcie mówisz, że posiłki przestały wiązać się z brakiem akceptacji siebie i wyrzutami sumienia. Odzyskałeś wolność. Jak przełożyło się to wszystko na jakość Twojego życia?

Wyróżniłbym tutaj dwa obszary, ten czysto fizyczny oraz psychologiczny. Fizyczny to brak dolegliwości w postaci pojawiającej się uciążliwej zgagi, zaparć, poczucia ociężałości, zadyszek, znikniecie bólu kolan, wyniki badań krwi w normie, co zapobiega rozwojowi dalszych powikłań, nieporównywalnie lepsza kondycja i odporność na przeziębienia.

Aspekt psychologiczny jest trudny do wycenienia, przede wszystkim satysfakcja ze swojego wyglądu, ale też z pokonania czegoś co wydawało się strasznie trudne do osiągnięcia.

Konsekwencje większej wiary w siebie i swoje możliwości zaskoczyły mnie samego. Obecnie od półtora roku wziąłem na warsztat duchowy aspekt życia. Zadałem sobie trudne pytania czy jestem szczęśliwy i spełniony oraz po czym właściwie miałbym to poznać? Czym jest dla mnie i ogólnie szczęście? Już na tym etapie rezultaty tych poszukiwań przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Zbieram swoje obserwacje i doświadczenia i jak poczuje się gotowy, będę chciał się nimi również podzielić w postaci następnego poradnika.

Czym teraz jest dla Ciebie jedzenie?

Jeśli miałbym to ująć jednym słowem: przyjemnością. Przede wszystkim zyskałem wolność od impulsywnego jedzenia, nie jestem już jego niewolnikiem. Znajduję się w pełnej harmonii z odżywianiem. Zacząłem delektować się pokarmem, planować i spożywać posiłki uważnie, co za tym idzie wybierać to co mi służy, a nie szkodzi. Rozpoznaję prawdziwy głód i nie jest on moim wrogiem, ale sprzymierzeńcem. Dobre nawyki po ugruntowaniu działają jak autopilot, są po prostu nową jakością i standardem życia, obecnie chronią mnie przed powrotem do destruktywnych działań nawet w momentach bardzo dużego stresu.

Autor: wydawnictwo Papierowy Motyl