Czwartek, 28 listopada 2019
WydawcaPrószyński i S-ka
AutorMichio Kaku
TłumaczenieBogumił Bieniok, Ewa Łokas
RecenzentGrzegorz Sowula
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2019
Liczba stron432
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 11/2019

Podbój Marsa, podróże międzygwiezdne, nieśmiertelność i nasze miejsce poza Ziemią. Innymi słowy, zbiór informacji na temat tego, co chcielibyśmy, zderzony z tym, co aktualnie możemy – choć z pewnością jest już nieaktualny, bo angielska edycja książki ukazała się w 2016 roku. Większość, wedle mojej skromnej wiedzy, wciąż należy do kategorii „wishful thinking” nie tylko dlatego, że konstrukcje ogłoszone lata temu jako teoretycznie możliwe pozostały nimi nadal – nie posunęliśmy się w technicznych możliwościach aż tak bardzo, jak się inżynierom i konstruktorom wydawało – ale głównie z powodu pieniędzy: koszty wspominane przez prof. Kaku są olbrzymie, wręcz niewyobrażalne. Myślę, że wpierw należałoby skonstruować coś w rodzaju Wielkiego Zderzacza Dolarów na wzór potężnego akceleratora cząstek w CERN (który sam w sobie kosztował miliardy), by umożliwić naukowcom prowadzenie badań teoretycznych i praktycznych. A to stanie się równie prędko jak start rakiety do układu Alfa Centauri – czyli na pewno nie w tym ani w przyszłym stuleciu. Przykład: właśnie w CERN uznano, że silnik na antymaterię byłby rewelacyjnym sposobem poruszania statków kosmicznych – „konstrukcja byłaby dość prosta”, pisze Kaku. Tyle że do jego napędzania potrzeba duuuużo antymaterii – a jej gram kosztuje obecne około 70 bilionów dolarów. „Ja pas”, jak śpiewa Kasia Nosowska.

I tak na dobrą sprawę jest z każdym pomysłem: koszty, głupcze. No bo: „Winda umożliwiająca wyniesienie w Kosmos ładunków o ciężarze 20 ton mogłaby powstać jeszcze przed 2035 rokiem, pod warunkiem zapewnienia odpowiedniego poziomu finansowania i prac konstrukcyjnych”. No tak, grupa Dwa plus Jeden śpiewała o windzie do nieba już 40 lat temu z okładem… Wiele rzeczy „może ruszyć najwcześniej pod koniec tego stulecia” – a zatem mamy tu najczystsze gdybanie niczym w książkach Verne’a. I równie, zapewne, dalekie czy bliskie, jak kto woli, spełnienia.

Zacytuję znów autora: „Jak sam [Jeff Bezos] mówi, chodzi mu o to, żeby stworzyć możliwość odbywania podróży kosmicznych dla tych, którzy gotowi są za to zapłacić”. Inny wpis: „Chodzi mi głównie o ochronę Ziemi. Musimy mieć możliwość ewakuacji ludzkości”. Był przekonany, że wszystkie fabryki zanieczyszczające nasz glob uda się w końcu przenieść do przestrzeni kosmicznej.

„The way things are going”, by posłużyć się beatlesowską frazą, nigdy nie zdążymy z tym programem, najpierw sami rozwalimy Ziemię w drobny mak. Ujawniają to zresztą – krańcowy egoizm – wymieniane tu programy i zamysły: to szykowanie intergalaktycznego bunkra klasy deluxe dla bogatych. Reszta – do kosza. Albo do pracy we wspomnianych wyżej fabrykach. Tak, scifi w połączeniu z rzeczywistością pokazuje prawdę, o której nie chcemy wiedzieć.

Jestem sceptykiem i cynikiem, dorzucę więc na koniec własną wątpliwość: nawet jeśli koszty mogą wydać się do przełknięcia, pozostaje wciąż pytanie qui bono? Po co właściwie mamy się w to bawić? By sprawdzić, że możemy się tym zajmować? Czy żeby uciec z miejsca, które spieprzyliśmy do imentu i teraz szukamy nowego, by to powtórzyć?

No votes yet.
Please wait...
Voting is currently disabled, data maintenance in progress.
OCEŃ KSIĄŻKĘ
escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort