Czwartek, 28 grudnia 2023
WydawcaIPN
AutorPatryk Pleskot
RecenzentTomasz Zbigniew Zapert
Miejsce publikacjiWarszawa
Rok publikacji2023
Liczba stron640
Tekst pochodzi z numeru MLKMagazyn Literacki KSIĄŻKI 12/2023

Bohaterów książki łączyła błyskotliwa kariera w służbie zagranicznej Peerelu, a potem niemal równoczesna ucieczka po wprowadzeniu stanu wojennego i aktywność po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Zarazem różnili się temperamentem, charakterem, pochodzeniem społecznym; od pewnego momentu również światopoglądem. Znali się od wielu lat, ich drogi zawodowe w pewnych momentach się krzyżowały, natomiast nie zostali bliskimi znajomymi czy przyjaciółmi. Przy czym nie zadecydowały o tym jakieś osobiste animozje, tylko po prostu odmienne osobowości.

Romualda Spasowskiego ukierunkował ideowo ojciec, Władysław – fanatyczny komunista. Od dziecka formował syna na swoje podobieństwo. W ostatnich listach kierowanych do Romualda, tuż przed swoją samobójczą śmiercią w lipcu 1941 roku, błagał, aby ten wytrwał w komunistycznej postawie i kontynuował misję niesienia światu dobrej nowiny o marksizmie. To na pewno odegrało niezwykle ważną rolę w określeniu późniejszej postawy Romualda i w dużym stopniu wyjaśnia jego długie trwanie w kręgach „ludowego” establishmentu powojennej Polski.

Rurarz pochodził z ubogiej rodziny, w nową rzeczywistość wszedł, mając lat 15. „Ludowa” władza dała mu wykształcenie, studia, mieszkanie i karierę. Podzielał też krytyczny stosunek do religii. Należał do prawdziwych beneficjentów systemu, potrafił wykorzystać szanse, jakie napotkał. Jednocześnie był błyskotliwy, „wyszczekany”, nie zawsze politycznie poprawny. Ale też bardzo ambitny i na tyle ostrożny (niekonieczne w cyniczny sposób), by temperament nie blokował mu szans na awanse.

Decyzja ambasadora PRL w Waszyngtonie podjęta po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce ośmieliła jego odpowiednika w Tokio do podobnego zachowania, chociaż Rurarz podkreślał fakt, że na ucieczkę zdecydował się samodzielnie (czy ściślej: razem z małżonką oraz córką). Śledząc jego motywacje, można uwierzyć w tę wersję, choć na pewno krok Spasowskiego stanowił impuls i obniżył koszty procesu decyzyjnego (by odwołać się do języka charakterystycznego dla badań nad migracjami). Rurarz mógł sobie uświadomić, że prośba o azyl jest możliwa, skuteczna, a cała operacja „wydobycia” ambasadora – sprawnie przeprowadzona.

Po „wybraniu wolności” obydwaj ambasadorzy wyrażali obawy o swoje życie. Wydaje się, że nie były one pozbawione podstaw. Peerelowskie służby czyniły wiele wysiłków, aby uzyskać adresy zamieszkania zbiegłych dyplomatów (z miernym skutkiem). Czemu to robiły? Do czego chciano użyć takiej wiedzy? Przynajmniej raz, w 1985 roku, na jednym z amerykańskich kampusów uniwersyteckich, zastraszano córkę Spasowskiego, Marię. Pamiętajmy, że obaj otrzymali zaoczne wyroki śmierci. Czy nie pojawiły się zamiary ich wykonania? Brakuje tu niestety konkretnych dowodów. Warto jednak w tym kontekście przypomnieć sobie tajemnicze śmierci dwóch synów innego uciekiniera: Ryszarda Kuklińskiego, do których doszło już w latach dziewięćdziesiątych.

Podaj dalej
OCEŃ KSIĄŻKĘ