Poniedziałek, 5 maja 2014
Jerzy Pilch, Wiele demonów. Wielka Litera, Warszawa 2013.
Słowo bywa niebezpieczne. Czasem wydaje się trudne do udźwignięcia, mroczne, przynależące do kilku różnych światów jednocześnie. Wymykając się spod kontroli autora, z zadziwiającą siłą, jak dzikie kłącze, rozgałęzia się, oplata pozornie obce sobie fragmenty rzeczywistości – prowokuje, pyta, scala, jednocześnie mnożąc pęknięcia. Takim słowem jest dla Jerzego Pilcha słowo demon – „raz postawione na stronie dominuje ją całą, bierze w swoje posiadanie szereg stron do przodu i do tyłu”. Rzuca mroczny cień na inne słowa, tworzy międzysłowne mosty – odkrywa drogę prowadzącą z powierzchni opowieści do jej głębi. Unaocznia lustrzaną naturę powieściowego świata. Pierwotne znaczenie starogreckiego słowa daimon to „ten, który coś rozdziela lub ten, który coś przydziela”. A więc demon to nie tylko siła nieczysta, pokusa, zło w czystej postaci. To sprawca chaosu, burzyciel schematów, kartograf własnych map ludzkich lęków i pragnień, architekt porządku nowego – na przekór dobremu samopoczuciu oraz powszechnie akceptowanym obyczajom i wartościom. I to właśnie tu – w przestrzeni nieustannie dokonującego się „rozdzielania-przydzielania” – ma miejsce właściwa akcja najnowszej książki Pilcha, w której to „demony snują opowieść”. Ich mnogość, a tym samym polifoniczność, sprawia, że przestrzeń powieściowa jest poprzecinana siecią wielokierunkowych dróg i jednocześnie w tę sieć niejako „złapana”: zniszczona i ocalona zarazem. Przedziwne prawo symetrii panuje w tym świecie. Pozornie zamysł twórcy wydaje się czytelny: oto pisarz wraca do „kraju lat dziecinnych”, tworzy coś na kształt epopei. Schemat jest prosty: Sigła to Wisła, jej mieszkańcy – trochę zdziwaczali, lecz w gruncie rzeczy poczciwi ludzie, zmagają się ze swoimi codziennymi problemami; ewangelickie miasteczko w latach 50. XX wieku widzi i opisuje pewien młodzieniec osierocony przez rodziców. I aby nie było zbyt ckliwie i nudno – Pilch wprowadza wątek kryminalny, aby czytelnika dreszcz przejął, aby z wypiekami na twarzy doczytał do końca, raz po raz uśmiechając się do Pilcha-ironisty i smakując z upodobaniem jego słynne frazy. Jednak spod powierzchni bujnego, barwnego świata tu i ówdzie przeziera mrok. Obyczajowe obrazki nieoczekiwanie stają się elementami metafizycznego traktatu. Groteska (bardziej niż zwykle u Pilcha bywało) odsłania grozę istnienia. „Makabrę żywota można objaśnić tylko opowieścią, szyfrem i lustrami” – przekonuje pisarz. Wartko tocząca się opowieść musi zrównoważyć zagrażającą nicość. Słowo – pierwotne Logos – oznaczające jedność bytu i znaczenia, zostaje ogołocone i rozbite. Skoro nawet wiara w Boga jest opowieścią o wierze, a sam Bóg istnieje tylko poprzez księgę …
Wyświetlono 25% materiału - 379 słów. Całość materiału zawiera 1519 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.














