Piątek, 21 marca 2014
Rozmowa z Magdaleną Duszyńską-Walczak, prezesem zarządu wydawnictwa Nowa Era
Czasopismo"Magazyn Literacki Książki"
Tekst pochodzi z numeru3/2014
– Jest pani prezesem największego wydawnictwa w Polsce, ale czy po ogłoszeniu wyników roku 2012, kiedy Nowa Era po raz pierwszy wyszła na czoło listy rankingowej polskich wydawnictw, była pani zaskoczona? – Nie byłam zaskoczona, bo ciężko na to pracowaliśmy przez dwadzieścia lat. Już w trakcie kampanii 2012 roku przypuszczaliśmy, że właśnie nadchodzi moment, gdy zostaniemy liderem na rynku edukacyjnym. A rynek książki tak jest ułożony, że – jak wszyscy wiemy – wydawnictwa edukacyjne mają silną pozycję. Obserwowałam równolegle dynamikę wydawnictwa Wolters Kluwer Polska, ale nasza dynamika rozwoju w 2012 roku była większa i dlatego mogłam się już wtedy spodziewać, że wyjdziemy na pierwsze miejsce. – Pewnie śledziła pani również dynamikę WSiP, dotychczasowego lidera przez ponad dwadzieścia lat… – Dla nas to było trudne dwadzieścia lat i bardzo się cieszę, że udało nam się ten okres zamknąć z takim sukcesem. – I tak będzie dalej? – Tak miało być! Teraz mamy jednak burzliwe czasy, sztormy i zawirowania zewnętrzne niezależne od nas. To trudny czas dla całej branży – nie tylko dla segmentu edukacyjnego, bo podręczniki są ważnym elementem całego rynku książki. Mówi się, że gdy wieje wiatr i sztorm, niektórzy się chowają. My jednak chcemy stawiać wiatraki i korzystać z tego wiatru. – Pozycję lidera Nowa Era osiągnęła w sposób praktycznie naturalny, bez akwizycji w ostatnich latach… – Tak jak powiedziałam, to było dwadzieścia lat ciężkiej pracy. W trakcie tego okresu były także akwizycje, choć rzeczywiście nie dochodziło do nich w ostatnich latach. Wcześniej, w 2002 roku, połączyliśmy się z siostrzanym wydawnictwem Arka, potem w roku 2003 roku kupiliśmy część kartograficzną – kartografię szkolną – od Polskiego Przedsiębiorstwa Wydawnictw Kartograficznych, a w końcu przyszedł rok 2006, kiedy nastąpiła akwizycja Wydawnictwa Rożak, co było dla nas bardzo dużym wzmocnieniem. W tym samym roku przejęliśmy też firmę Vulcan. Po tych akwizycjach znaleźliśmy się na czwartym czy nawet trzecim miejscu rankingu wydawnictw. Potem – od roku 2009 – w bardzo efektywny sposób wykorzystaliśmy naturalne możliwości, jakie stworzył rynek. Wykorzystaliśmy szansę, jaką było wprowadzenie reformy programowej. Reforma była trudna, bo dwuetapowa. Zareagowaliśmy na nią w sposób odpowiedni, dostosowaliśmy się do niej wewnętrznie i we właściwy sposób zbudowaliśmy naszą ofertę. Zmieniliśmy strukturę organizacyjną w sposób mało popularny, bo bardzo ją spłaszczyliśmy. Pozwoliło nam to jednak efektywnie i skutecznie zarządzać zasobami potrzebnymi do zbudowania nowej oferty w bardzo krótkim czasie. Wyzwanie było bowiem olbrzymie – od 2009 do 2012 roku trzeba było praktycznie zbudować całe nowe portfolio, co oznacza ponad 500 tytułów rocznie! – Robicie to jednak znacznie wolniej niż Ministerstwo Edukacji Narodowej, które deklaruje bardzo krótki termin dla bezpłatnego podręcznika… – Robimy to jednak bardzo dobrze! Zarówno rynek, jak i szkoła potwierdzają, że mamy najlepsze podręczniki. Mamy też mnóstwo dowodów na to, że nasza oferta trafiła w potrzeby współczesnego ucznia, że jest nowoczesna i odpowiada na wyzwania przyszłości, pomimo że dla wydawców edukacyjnych obecna sytuacja jest bardzo niekomfortowa. Musimy się bronić, zamiast myśleć, jak wspierać polską edukację w dobie cyfryzacji. A cyfryzacja jest olbrzymim wyzwaniem dla szkół nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Znamy wiele problemów, z jakimi borykają się inne kraje podczas wprowadzania rozwiązań cyfrowych do szkół. Nie powinniśmy popełniać tych samych błędów. Obecna sytuacja powoduje jednak, że nasza uwaga kierowana jest w inną stronę. Musimy zastanawiać się nad konsekwencjami rozwiązań planowych przez ministerstwo, zamiast koncentrować się na rozwoju. – Mówiła pani, że w 2006 roku Nowa Era zakończyła proces akwizycji innych wydawnictw. Potem nastąpiło jednak coś bardzo ważnego – pojawił się inwestor zewnętrzny, ale branżowy. Jakie były tego skutki? – Od 2008 roku naszym właścicielem jest fiński koncern Sanoma, który od początku stał się stuprocentowym udziałowcem w naszym wydawnictwie. Wniósł on pewien ład i standardy korporacyjne, co nie jest łatwe, a czego musieliśmy się nauczyć. Na pewno zyskaliśmy na poczuciu stabilizacji finansowej, chociaż właściwie na to wcześniej też nie narzekaliśmy. Wejście do silnej grupy spowodowało też, że musieliśmy jeszcze intensywniej myśleć o rozwoju, aktywnie szukać szans rynkowych. Zyskaliśmy także dostęp do bogatej wiedzy i rozwiązań stosowanych w krajach o najlepszych systemach szkolnictwa na świecie – np. Finlandii czy Holandii. To niezwykle cenne doświadczenie. Istotne jest, że Sanoma jest inwestorem branżowym, ma więc duże zrozumienie i szacunek dla rynku lokalnego. Można powiedzieć, że właściciel nam nie …
Wyświetlono 25% materiału - 694 słów. Całość materiału zawiera 2777 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
Dostęp czasowy
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
Dostęp terminowy
Płatność kartą płatniczą lub przelewem
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail.
Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeżeli jesteś już abonentem Rynku Książki