Czwartek, 9 kwietnia 2020
Prywatn biblioteki
Prawdziwe skarby znajduje się w najmniej spodziewanym miejscu. Tak jest w przypadku biblioteki Bartłomieja Marii Boby. Budynek wołający o remont, typowy dla komunistycznej architektury i kolorystyki z lat siedemdziesiątych, ciasne mieszkanko, pokój zagracony od podłóg po sufity, a wzdłuż wszystkich ścian stare drogeryjne regały zapełnione rzadkimi i starymi książkami. Na środku pokoju królują piękne i zapomniane dziś drewniane półki karuzelowe, dwie autentyczne z początku XX wieku, po prof. Lutosławskim, trzecia dorabiana, szczelnie wypełnione woluminami. Dzieci nazywały te półki kręconkami. Bożena Boba-Dyga pamięta, jak chowała się za nimi w czasie przeznaczonym na poobiednią drzemkę i zamiast spać obserwowała swojego ojca siedzącego przy biurku, właściciela i twórcę tych zbiorów. Prekursora homeschoolingu i niezależnej oświaty w powojennej Polsce. Człowieka pełnego pasji i niezłomnych przekonań. Edukacja domowa Każde z pięciorga dzieci państwa Bobów zostało rzetelnie wykształcone, wszyscy ukończyli studia wyższe, mają po kilka fakultetów, co w przypadku dzieci edukowanych w domu można uznać za nietuzinkowe. – To nasz wielki wspólny sukces. Mama miała prawdziwy talent pedagogiczny. Dziś wszyscy jesteśmy nauczycielami: najmłodsza Bożena, najstarsi Bogumiła i Bogusław, Bogdan i Bolesława – wykładamy, prowadzimy zajęcia, to efekt jej ciężkiej pracy – sumuje i podkreśla dosadnie Bogumiła: – Nie byłam w żadnej szkole ani jednego dnia. Edukację publiczną rozpoczęłam dopiero wtedy, gdy zdałam egzaminy państwowe na studia wyższe. Po dwunastu latach nauczania domowego dostałam się na medycynę! W 1952 roku Bogumiła powinna zgłosić się do pierwszej klasy szkoły podstawowej, ale rodzice ze względu na swoje przekonania i panującą w kraju politykę terroru komunistycznego postanowili sami zadbać o edukację swoich dzieci. Mama była doświadczonym korepetytorem domowym, zaś ojciec miał zawodowe kwalifikacje do nauczania. Czwórka rodzeństwa w różnym wieku, trzy poziomy nauczania. W konsekwencji walki o swoje zapatrywania państwo Boba przeżyli 18 rozpraw sądowych i jedno kolegium, doświadczyli ciężkich prześladowań, wizyt SB-ków, wielokrotnych rewizji. – Tata trzymał szablę i siekierę pod drzwiami, bo chcieli nas zabrać do domu dziecka i odebrać rodzicom prawa rodzicielskie – wspominają córki. Bartłomiej Boba nigdy nie zaakceptował idei komunistycznych, był czynnym i wierzącym katolikiem, dlatego postanowił nie posyłać dzieci do szkoły, która – nacechowana ideologią – była pod pełną kontrolą władzy PZPR. Zaciekle bronił pluralizmu w szkole, którego władze komunistyczne zakazywały, starał się utrzymać spójność nauczania w domu i w szkole, co w latach stalinowskich, w rodzinach katolickich, wśród dzieci uczęszczających do normalnej państwowej szkoły było niemożliwe. Sam opracował swoją strategię obrony i samodzielnie bronił się we wszystkich procesach sądowych, bazując głównie na argumencie niezgodności ustawy o szkolnictwie z konstytucją. Jego głównym uzasadnieniem była gwarantowana przez konstytucję wolność wyznania i sumienia, której realizacja była w sprzeczności z obowiązującą w Polsce ustawą o szkolnictwie. Nakładała ona bowiem obowiązek kształcenia, a nie posyłania do szkoły – podkreślał i udowadniał, że zgodnie z literą konstytucji w szkołach powinien być pluralizm. Dzieci w domu Bobów uczyły się według obowiązującego programu szkolnego. Żyli w wielkiej dyscyplinie, matka organizowała nauczanie na trzech poziomach, sama zajmując się jeszcze całym gospodarstwem domowym. – Obowiązywał nas w domu ten sam porządek szkolny jak w szkole państwowej. Każdy z rodzeństwa miał świadomość przynależności do innej klasy. Pamiętam, że kiedy zaczynałam pierwszą klasę, dostałam od znajomej nauczycielki „Opowieści dolnośląskie o Liczyrzepie” W. Bandrowskiego i „Dom urwisów” Lidii Czarskiej, to książka z 1912 roku, ale bardzo ją lubiłam. Egzaminy oficjalne zdałam po trzeciej klasie szkoły podstawowej, potem dopiero w średniej szkole. Po skończonej średniej szkole – w domu – miałam przeczytanych 600 lektur! Oprócz lektur przeczytałam większość pozycji Elizy Orzeszkowej, ukochanego Henryka Sienkiewicza, Bolesława Prusa, Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasińskiego, Cypriana Norwida, Adama Asnyka, Wincentego Pola, Seweryna Goszczyńskiego, Zygmunta Kaczkowskiego. Książki czytaliśmy na głos. Najczęściej ja czytałam rodzeństwu, pozostali w tym czasie majsterkowali, rysowali, naprawiali odzież. Czytałam godzinę albo więcej. Dzięki temu  dużo fragmentów umieliśmy wszyscy na pamięć, najwięcej z „Trylogii” i „W pustyni i w puszczy”. Bogumiła zaczyna recytować: „Piątego dnia podróży Staś jechał razem z Nel na Kingu, trafili bowiem na szeroki pas akacji rosnących tak gęsto, że konie mogły iść tylko szlakiem utorowanym przez słonia. Godzina była wczesna, ranek promienny i rosisty...”. – Poematy Juliusza Słowackiego czytał nam tata, a mamie czytał Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Nawet jeśli tej filozofii nie akceptowali, chcieli ją dokładnie poznać. Pamiętam, że ojciec czytał „Kapitał”, gdy mama przygotowywała posiłki. Wszystkie dzieła twórców tzw. socjalizmu naukowego stoją na półkach bibliotecznych po dziś dzień. – Z moich prywatnych lektur ciepło wspominam książki Marii Rodziewiczówny. Uwielbiałam królową Jadwigę i przeczytałam na jej temat …
Wyświetlono 25% materiału - 723 słów. Całość materiału zawiera 2895 słów
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1A. Dostęp czasowy 15 minut
Szybkie płatności przez internet
Aby otrzymać dostęp kliknij w przycisk poniżej i wykup produkt dostępu czasowego dla Twojego konta (możesz się zalogować lub zarejestrować).
Koszt 9 zł netto. Dostęp czasowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Czas dostępu będzie odliczany od momentu wejścia na stronę płatnego artykułu. Dostęp czasowy wymaga konta w serwisie i logowania.
1B. Dostęp czasowy 15 minut
Płatność za pośrednictwem usługi SMS
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści koddm1 pod numer: 79880. Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Opłata za SMS wynosi 9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) i pozwala na dostęp przez 15 minut (bądź do czasu zamknięcia okna przeglądarki). Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie".
2. Dostęp terminowy
Szybkie płatności przez internet
Dostęp terminowy zostanie przyznany z chwilą zaksięgowania wpłaty - w tym momencie zostanie wysłana odpowiednia wiadomość e-mail na wskazany przy zakupie adres e-mail. Dostęp terminowy wymaga konta w serwisie i logowania.
3. Abonenci Biblioteki analiz Sp. z o.o.
Jeśli jesteś już prenumeratorem dwutygodnika Biblioteka Analiz lub masz wykupiony dostęp terminowy.
Zaloguj się
escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort